Imię: Monika
Wiek: 24 Dołączyła: 24 Sie 2006 Posty: 489
Wysłany: 2007-09-08, 21:44
Tyle herbaty dziennie? Ja piję trzy na miesiąć. Osobiście polecam zieloną herbatę. Oczywiście bez cukru, najlepiej z jakimś ciachem. Notabene jeżeli poprosisz o zieloną herbatę w Polsce to ów herbata wcale nie będzie zielona.
narkotyki - nie, nie, nie. wystarczy mi widok mojego kumpla, który z fajnego faceta zmienił się w świra, który potrafi rzucić wszystko byle tylko zajarać. 'lekkie' narkotyki, haha.
papierosy - kilka razy w życiu paliłam, to na jakiejś imprezie, to tak z ciekawości, ale w ogóle mnie to nie ciągnie stosując zasadę z pewnego filmu, nie palę więc okazyjnie mogę się tym potruć, ale i tak żadko to się zdarza ;p
alkohol - a owszem, ale bez przesady, czasy tanich win już mam za sobą, teraz to albo heineken albo jakieś dobre wino, czystej mój żołądek nie przyjmuje, zresztą on wielu rzeczy nawet niealkoholowych nie przyjmuje ale to już inna bajka ;p
a z takich innych uzależnień to jak ktoś wcześniej pisał herbata, nie ma nic lepszego niż fusiasta earl grey ;D tej polecanej Mate może kiedyś spróbuje jak zechce mi się ruszyć mój leniwy tyłek do sklepu z herbatami.
_________________ what is simple in the moonlight by the morning never is
Słodzonych jak zwykle-7 łyżeczek. Raz doszedłem do czternastu, ale odpuściłem.
Niech zgadnę, już nie zmieściła się w tym herbata?
Ktoś jeszcze pamięta syfony? Żeliwny cylinder z wkręcanym wymiennym gazowym nabojem. Kiedy miałam 5-10 lat, wlewało się do szklanki wiśniowy, słodki sok i dopełniało z syfonu. W kryształowej szklance efekt był zachwycający, a sztuka polegała na tym, by zacząć pić zanim opadła piana. Rzadko się zdążało
Wysłany: 2007-09-16, 10:37
Opis: After all, tomorrow is a new day.
Muszę się pochwalić, że rzuciłam alkohol. Ostatnio na kilku imprezach w ogóle nie piłam, choć takowa okazja była. I nie jest to jakiś mój manifest bądź coś takiego. Po prosru nie lubię tego, co alkohol ze mną robi. Nie lubię, kiedy na siłę wmawia mi się, że jestem pijana, chociaż do takiego stanu mi jeszcze daleko. Poza tym o wiele lepiej bawię się na trzeźwo:) I może to początek abstynencji, chociaż jeszcze ciężko mi powiedzieć, czy jestem gotowa odpuścić sobie nawet jedn piwo w barze albo kieliszek wina od okazji.
Imię: Michał
Wiek: 21 Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 1584
Wysłany: 2007-09-18, 13:35
Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy
blue berry napisał/a:
Muszę się pochwalić, że rzuciłam alkohol.
Czepialski: Nie alkoholem? Dziwnie to brzmi. Rzucić można picie.
blue berry napisał/a:
Po prosru nie lubię tego, co alkohol ze mną robi.
Ja to uwielbiam, a raczej uwielbiałem. Świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia. Łyk procentowego trunku, który rozmroziłby Hana Solo, był siecią, w którą dały się łapać prawie wszystkie moje negatywne emocje. Jedynym problemem jest to, że uszycie tej sieci zbyt dużo kosztowało, a materiałem byłem ja sam.
"Why can't we not be sober?
I just want to start this over.
Why can't we drink forever.
I just want to start things over. "
blue berry napisał/a:
piwo w barze albo kieliszek wina od okazji.
Piwo - śmierdzi, jest moczopędne, wspomaga otyłość, a procentów w tym tyle, że można na nich uczyć matematyki początkujących.
Wino - w tych z rocznika bieżącego jest za dużo siarki, a wyższa półka jest dla burżujów. Również odpada
_________________ "Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
Łyk procentowego trunku, który rozmroziłby Hana Solo, był siecią, w którą dały się łapać prawie wszystkie moje negatywne emocje. Jedynym problemem jest to, że uszycie tej sieci zbyt dużo kosztowało, a materiałem byłem ja sam.
Człowieku, jesteś poetą! Trzy razy musiałam to przeczytać, ale jak już przyswoiłam, to czuję, że muszę zapamiętać.
Dusqmad napisał/a:
Piwo - śmierdzi
Łatwiej wytrzymam gościa idącego przede mną po ulicy z petem, niż takiego, od którego zaleci mi jakiś procencik. Zwyczajnie mnie mdli.
Dusqmad napisał/a:
wyższa półka jest dla burżujów
Wyższa półka nie służy do uchlewania się, tylko do Robienia Wrażenia. Czy to przez wino na burżuju-koneserze, czy to przez burżuja na innych, to już każdy sobie wybierze sam
Wysłany: 2007-09-20, 20:27
Opis: After all, tomorrow is a new day.
Dusqmad napisał/a:
Piwo - śmierdzi, jest moczopędne, wspomaga otyłość, a procentów w tym tyle, że można na nich uczyć matematyki początkujących.
Wino - w tych z rocznika bieżącego jest za dużo siarki, a wyższa półka jest dla burżujów. Również odpada
Piwo lubię i to bardzo.
Jeśli wino to albo domowej roboty, albo z wyższej półki. Roczniki aktualne są paskudne. Trzeba być naprawdę zdeterminowanym, żeby to wypić.
Wysłany: 2007-09-25, 21:30
Opis: "Żyj tak, żebyś po latach mógł powiedzieć - przynajmniej się nie nudziłem"
hmm czy wino z najniższej półki jest takie złe? No w sumie nie piłem jakies dwa miesiące ale jakieś dwa lata temu to praktycznie cały czas nie było kasy więc coś trzeba było pić bo aby żyć trzeba coś pic . Ja tam mam miłe wspomnienia z winem. Jest taka inna faza niż po piwie czy wódce. Po winie nie jest sie aż tak bardzo ociężałym tylko sie w głowie dziwnie robi jakoś i głupie pomysły przychodzą do głowy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach