Forum Filmowe, Recenzje filmów, Lost: Zagubieni | U nas nie znajdziesz pirackich kopii filmów - ZERO DOWNLOADU, TYLKO DYSKUSJE!

FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Mapa forum | RSS | Zaproś
Rejestracja | Zaloguj
 Ogłoszenie 
Podążaj za Filmowo.net na portalach społecznościowych! Poprzez nie informujemy o nowych artykułach i aktualnościach:

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Samobójstwo
Autor Wiadomość
blue berry 
Tyler Durden



Imię: Dominika
Wiek: 21
Dołączyła: 24 Lut 2007
Posty: 338
Skąd: z Arkadii
Wysłany: 2007-12-10, 16:49   
   Opis: After all, tomorrow is a new day.


Aletheia napisał/a:
Nie chcę nikogo urazić, ale wyobrażam sobie, że ludzie głęboko wierzący muszą mieć paskudne życie, z tą wieczną świadomością niezmordowanego WZROKU nad głową.


Czytam tą definicje sumienia i zachodzę w głowę, na podstawie jakiej wiary ją wysnułaś?? Coś mi podpowiada, że jednak na podstawie katolicyzmu, który najpopularniejszą odmianą chrześcijaństwa w naszym kraju. Zatem... Nie zgodzę się z Tobą. To nie jest tak, że sumienie to narząd kontroli. Sumienie to 'sąd rozumu'. Kościół Katolicki mówi tylko, że sumienie powinno formować się przez Słowo Boże i nauki Kościoła. W sensie bardzo duchowym jest także powiedziane, że słuchając sumienie moralnego można usłyszeć głos Boga. Dlatego sumienie nie jest zaprzeczeniem wolnej woli, bo sumienie nie wpływa na nasze uczynki, ono nie służy obserwacji, śledzeniu i wyliczaniu grzechów, sumienie ma być pomocą, ma pomagać odróżnić dobro od zła, ale czy wybierzesz dobro czy zło, zależne jest od Ciebie. Co uznasz za dobro, a co za zło też zależy od Ciebie. Każdy jest kowalem własnego losu i każdy samodzielnie kształtuje swoje sumienie, a czepiając się nasze sumienie i pojmowanie dobra i zła zależy głównie od wychowania, od rodziców i tego, co formuje nas w najwcześniejszych stadium życia.

Aletheia napisał/a:
Niby oczywiste, ale jakoś nie dociera do tych dziennikarzy, "tragicznym" tonem pytających "Dlaczego?". Tak naprawdę, czy pytający się zastanawiają, czy po prostu uważają, że wypada im przyjąć tragiczny ton i bredzić banały?


Myślę, że to po prostu nasze społeczeństwo pragnie przyjąć tragiczny ton i bredzić banały. Dziennikarze ubierają to w formę jaka najłatwiej dotrze do opinii publicznej. Często jest to strasznie żałosne. Ludzie, którzy bredzą, dlaczego takie dziecko się zabiło i nie potrafią tego zrozumieć, szukają przyczyny tylko w rodzicach doprowadzają mnie do szału. Bo tak rodzice są winni, ale również rówieśnicy, którzy spychają takie dzieciaki na margines, społeczeństwo, które stwierdza, że skoro z rodzica taki degenerat to i z dziecka nic dobrego nie będzie. Te dzieci same w końcu myślą, że nic w życiu nie osiągną, a jeśli jeszcze w domu przechodzą piekło... Zamiast płakać, trzeba działać!

Aletheia napisał/a:
Zauważcie jak zupełnie inaczej traktują to choćby Japończycy. Tam samobójstwo jest kwestią honorową, samobójca zyskuje szacunek.


Tak, Japończycy mają w ogóle bardzo ciekawą kulturę. Dla nas często szokującą. Dla nich nawet powodem do dumy jest posiadaniem w rodzinie osoby, która zmarła z przepracowania (karoshi). Oznacza to, że rodzina jest pracowita, a zmarły był człowiekiem dążącym do sukcesu.

Aletheia napisał/a:
Myślę, że samobójcy swoją decyzją wymykają się naszemu prawu do osądu, przynajmniej częściowo. Taki człowiek osądził się sam i choćby za to należy się szacunek. Samobójstwo bywa też karą, nie tylko ucieczką.


Samobójstwo może być karą, ucieczką, kaprysem, grą, fanatyzmem... Może mieć ono wiele twarzy, jednak zwykły człowiek pojmuje góra dwie, bo tak jest łatwiej...
 
 
Aletheia 
Indiana Jones



Dołączyła: 14 Sie 2007
Posty: 261
Wysłany: 2007-12-10, 19:52   

blue berry napisał/a:
Czytam tą definicje sumienia i zachodzę w głowę, na podstawie jakiej wiary ją wysnułaś??

Tej, która mnie otacza, w której się wychowałam, do której odnoszę, choćby podświadomie, zjawiska, które spotykam. Co ważne, nie tylko ja, ale całe moje otoczenie (najszerzej rozumiane - wliczam też media). Możemy się temu sprzeciwiać czy polemizować, ale trudno zaprzeczyć, że żyjemy w kraju (i wychowaliśmy się w nim, co ważniejsze), w którym katolicyzm jest jak woda dla ryb - mają ją wbudowaną w mentalność tak głęboko, że często nie dostrzegają jej pryzmatu w swoim widzeniu. Podkreślam, że powyższe słowa są neutralne w sensie oceny, stwierdzam tylko fakt.

Uff, po tym ciężko filozoficznym wstępie, chciałabym podkreślić, że "wiecznie czujne Oko na Niebie" to nie jest moja definicja i wizja sumienia. To tylko wrażenie jakie często wynoszę z obserwacji ludzi określających się mianem głęboko wierzących (w stylu "Pan patrzy na ciebie, zatem strzeż się"). Jeśli kogoś jednak uraziłam, to przepraszam. Mogę się tylko z ulgą ucieszyć, słysząc, że nie jest to pogląd aż tak powszechny.

blue berry napisał/a:
Sumienie to 'sąd rozumu'. Kościół Katolicki mówi tylko, że sumienie powinno formować się przez Słowo Boże i nauki Kościoła.

Zgadzam się. To jest znacznie bliższe mojej wizji sumienia. Jest ono w moim pojęciu czymś co, jak osobowość, nie zostało wbudowane automatycznie w gotowej postaci, obok wątroby, oczu i paznokci, ale powoli (wręcz przez całe życie) się kształtuje. Pod jakim wpływem, to już osobna sprawa. Z całym szacunkiem należnym dwutysiącletniej instytucji, trudno oczekiwać po niej innego zdania, jest ono w końcu powodem i podstawą tejże instytucji istnienia. Co do mnie, sądzę że sumienie nie gorsze od katolickiego może ukształtować się pod wpływem różnych autorytetów. Twardo wierzę, że nawet gdy siedzieliśmy w jaskiniach, gapiąc się na księżyc nie przypisany jeszcze do żadnych lunarnych bogów, obok takich co wszczynali zwady i kradli ostatnią kość głodnemu, byli też uczciwi i przyzwoici.

blue berry napisał/a:
Myślę, że to po prostu nasze społeczeństwo pragnie przyjąć tragiczny ton i bredzić banały.

Owszem, tak i ja myślę. Tabloidy, dziennikarze-hieny, banały i brednie w mediach... Ale przecież to wszystko nie istnieje samo dla siebie, ktoś je kupuje.

blue berry napisał/a:
karoshi

Tego nie znałam. Budzi dreszcz... Zawsze kiedy czytam jakąś relację z Japonii głębszą i poważniejszą niż "gejsze, kwitnące wiśnie i kupa żółtków, a wszyscy podobni", uderza mnie wrażenie bezmiaru obcości. Ta obcość pozwala trzeźwiej spojrzeć na własną kulturę.
Nie wystarczy powiedzieć, ze "tam mają inne zwyczaje". Inne zwyczaje to mają kilkaset kilometrów dalej, bo na obiad mają knedliki, albo jedzą koninę. A Japończycy mają odmienne podstawy postrzegania świata - "ja" i społeczeństwo, albo powody do dumy i wstydu... trudno nawet wymienić (a ile nawet nie dostrzegamy?). Powstało i wciąż powstaje od metra dzieł o tym jak to przylatują Obcy z Galaktyki X, i jak to ciężko się z nimi dogadać. Nie spotkałam jeszcze takiego, które choćby zbliżyłoby się do opisu Japonii. A przecież to wciąż ludzie, podobni do nas, i już taka przepaść. Najwięcej racji miał chyba Lem w "Solaris"...

blue berry napisał/a:
Może mieć ono wiele twarzy

No tak, wychodzi na to, że ilu samobójców, tyle powodów. Cóż, tym bardziej uważam, że mamy w tej kwestii ograniczone prawo osądu, bo to materia bardzo delikatna.
 
 
Christine 
Mad Max



Wiek: 19
Dołączyła: 16 Kwi 2008
Posty: 68
Skąd: Uć
Wysłany: 2008-04-28, 18:27   

Twierdze, że samobujstwo w zadnym przypadku nie jest potrzebne. Zawsze znajdzie sie ktos kto moze pomóc. Zawsze można wszytko naprawic i jakos zapomniec o niemiłych sprawach.
Jak dla mnie to nie jest tchórzostwo tylko raczej zmęczenie życiem, lub cos w tym rodzaju...
_________________
"In sleep he sang to me
In dreams he came
Than voice which calls to me
And speaks my name"
 
 
 
yrek 
Tyler Durden



Dołączył: 29 Gru 2006
Posty: 367
Skąd: P-sk
Wysłany: 2008-06-28, 13:50   

Christine napisał/a:
Zawsze można wszytko naprawic i jakos zapomniec o niemiłych sprawach.
Jak dla mnie to nie jest tchórzostwo tylko raczej zmęczenie życiem, lub cos w tym rodzaju...


Pierdolenie... ale rozumie to co piszesz. Mam nadzieje, że nie masz powodu by myśleć inaczej i oby tak zostało.

Czy samobójstwo to akt tchórzostwa? Nie. Zycie to akt tchórzostwa... . To brak odwagi by z tym skończyć. Wiec skąd wziąć odwagę ?
_________________
www.punkalbums.net
 
 
Dusqmad 
Administrator



Imię: Michał
Wiek: 21
Dołączył: 01 Sie 2006
Posty: 1584
Wysłany: 2008-06-28, 20:27   
   Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy


Nie rozumiem... [Była taka emotka z drapaniem po głowię, nie mogę jej znaleźć...]

Christine napisał/a:
Zawsze można wszytko naprawic i jakos zapomniec o niemiłych sprawach.


To zależne od wielu czynników...
_________________
"Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
 
 
Christine 
Mad Max



Wiek: 19
Dołączyła: 16 Kwi 2008
Posty: 68
Skąd: Uć
Wysłany: 2008-06-28, 21:26   

No niby tak, ale zawsze znajdzie sie rozwazanie niezależnie od problemu
Ja zawsze znajduje rozwiązanie jak mam jakis problem, albo jak ktoś z moich znajomych ma.
_________________
"In sleep he sang to me
In dreams he came
Than voice which calls to me
And speaks my name"
 
 
 
yrek 
Tyler Durden



Dołączył: 29 Gru 2006
Posty: 367
Skąd: P-sk
Wysłany: 2008-06-28, 23:52   

Dusqmad napisał/a:
Nie rozumiem...
Tzn czego nie rozumiesz?

Christine napisał/a:
zawsze znajdzie sie rozwazanie niezależnie od problemu
Ja zawsze znajduje rozwiązanie
I wlasnie jednym z takich rozwiązań jest śmierć. Ale od rozwiązani do wykonania jeszcze długa droga...
_________________
www.punkalbums.net
 
 
Dusqmad 
Administrator



Imię: Michał
Wiek: 21
Dołączył: 01 Sie 2006
Posty: 1584
Wysłany: 2008-06-29, 16:38   
   Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy


yrek napisał/a:
Tzn czego nie rozumiesz?


Tego:
Cytat:
Czy samobójstwo to akt tchórzostwa? Nie. Zycie to akt tchórzostwa... . To brak odwagi by z tym skończyć. Wiec skąd wziąć odwagę ?


Może urażę, ale dla mnie to jakieś pseudofilozoficzne bredzenie. Samobójstwo aktem odwagi, życie tchórzostwm...
_________________
"Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
 
 
Christine 
Mad Max



Wiek: 19
Dołączyła: 16 Kwi 2008
Posty: 68
Skąd: Uć
Wysłany: 2008-06-29, 17:52   

Że niby rozwiązaniem problemu może być śmierć? A jakie to będzie rozwiązanie?
Rozwiążesz swoje problemy, ale nie innym. Co z bliskimi, rodziną i ogólnie z ludzmi?
Śmierć nigdy nie będzie dobrym rozwiazaniem. Jeszcze sie przez to pogarsza, tyle, że nie tobie.
_________________
"In sleep he sang to me
In dreams he came
Than voice which calls to me
And speaks my name"
 
 
 
Ocky 
Indiana Jones



Imię: Ania
Wiek: 25
Dołączyła: 14 Lut 2007
Posty: 283
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-06-29, 17:56   
   Opis: homo studentus


Christine napisał/a:
No niby tak, ale zawsze znajdzie sie rozwazanie niezależnie od problemu
Ja zawsze znajduje rozwiązanie jak mam jakis problem, albo jak ktoś z moich znajomych ma.


wybacz, problemy 90% ludzi w Twoim wieku nie ma prawdziwych problemow
Moze tak naprawde nie chodzi o to,zeby rozpatrywac samobojstwo w kategoriach tchorzostwa lub nie,tylko prawa decydowania o sobie. Bo o ile patrzac na sytuacje racjonalnie i z boku [co nalezy podkreslic],ona sie wydaje zupelnie inna niz osobie,ktorej ona bezposrednio dotyczy
_________________
Ocky




http://mow-mi-barbi.ownlog.com
http://zobaczysz.digart.pl
 
 
 
yrek 
Tyler Durden



Dołączył: 29 Gru 2006
Posty: 367
Skąd: P-sk
Wysłany: 2008-06-29, 18:22   

Dusqmad napisał/a:
Może urażę, ale dla mnie to jakieś pseudofilozoficzne bredzenie. Samobójstwo aktem odwagi, życie tchórzostwm...


Wszystko zalezy od sytuacji. Wyobraź sobie taką że smierć to jedyna nadzieja na szczęście. Szczęście - jeżeli jest coś po śmierći. Tchórzem jest ten kto mając powody by ze sobą skończyć boi się że poświęci się na marne. Ale tu też wchodzi kwestia wiary. Samobójca też jest tchórzem ale co jeśli jego akt okaże sie rozwiązaniem? Dla nas nadal tchórz ale nie dla siebie samego.
_________________
www.punkalbums.net
 
 
Christine 
Mad Max



Wiek: 19
Dołączyła: 16 Kwi 2008
Posty: 68
Skąd: Uć
Wysłany: 2008-06-29, 19:24   

Ocky napisał/a:
Wybacz, problemy 90% ludzi w Twoim wieku nie ma prawdziwych problemow

Nie miałam na mysli tylkoe siebie. Dobrze wiem, jak wygladaja prawdziwe problemy.
Napisałaś 90%, czy to znaczy, że ja nie moge mieścić się w tych 10%? Piszesz, a nie wiesz, główny problem większości...
Samobójstwo jak dla mnie nieczego nie rozwiąż prócz kolejnego życia...
_________________
"In sleep he sang to me
In dreams he came
Than voice which calls to me
And speaks my name"
 
 
 
Ocky 
Indiana Jones



Imię: Ania
Wiek: 25
Dołączyła: 14 Lut 2007
Posty: 283
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-06-30, 16:58   
   Opis: homo studentus


cytuje: "Ja zawsze znajduje rozwiązanie jak mam jakis problem, albo jak ktoś z moich znajomych ma."
zeby nie bylo,ze tylko ja generalizuje

W ramach samobojstwa w sztuce polecam http://youtube.com/watch?v=jOpPjh_VVEY
przebrzmialy niby zespol,a piosenka genialna
_________________
Ocky




http://mow-mi-barbi.ownlog.com
http://zobaczysz.digart.pl
 
 
 
Dusqmad 
Administrator



Imię: Michał
Wiek: 21
Dołączył: 01 Sie 2006
Posty: 1584
Wysłany: 2008-06-30, 19:34   
   Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy


yrek napisał/a:
Wyobraź sobie taką że smierć to jedyna nadzieja na szczęście.


Ja - GP, a nie szczęście. Nie ma życia po śmierci.
Katolik - GP, samobójców nie przyjmują do Nieba.
Muzułmanin - gdzie się, kur... podział ten granat?

Jeśli jest życie po śmierci (szczęśliwe) to nie ma tam miejsca dla samobójców. Skoro w tym życiu ze sobą skończyli to co by im odwaliło w następnym...

yrek napisał/a:
Ale tu też wchodzi kwestia wiary. Samobójca też jest tchórzem ale co jeśli jego akt okaże sie rozwiązaniem?


Z Heaven's Gate, czy co? :P
_________________
"Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
 
 
yrek 
Tyler Durden



Dołączył: 29 Gru 2006
Posty: 367
Skąd: P-sk
Wysłany: 2008-06-30, 22:18   

Dusqmad napisał/a:
Z Heaven's Gate, czy co? :P

Rozwiązaniem może być sytacja odwrotna do tej która skloniła do tego czynu. Dla katolika (jeśli Bóg jest miłoserny) będzie to niebo, dla ateisty spokój itp.


Wychodzi na to że zaden katolik nie powinien sie targać na swoje życie bo przecież głównym celem tej wiary jest jak to fajnie określileś Heaven's Gate. Bravo za odwagę dla tych którzy dokonali samobójstwa ze świadomościa że "pocałują klamkę".
_________________
www.punkalbums.net
 
 
Ocky 
Indiana Jones



Imię: Ania
Wiek: 25
Dołączyła: 14 Lut 2007
Posty: 283
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2008-07-01, 15:57   
   Opis: homo studentus


ja mysle,ze jak cos cie juz naprawde masakrycznie dopieprza,to nie wpadasz w metafizyke i teologie,tylko chcesz,zeby nie bylo tak zle jak jest
_________________
Ocky




http://mow-mi-barbi.ownlog.com
http://zobaczysz.digart.pl
 
 
 
Dusqmad 
Administrator



Imię: Michał
Wiek: 21
Dołączył: 01 Sie 2006
Posty: 1584
Wysłany: 2008-07-01, 19:27   
   Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy


yrek napisał/a:
Bravo za odwagę dla tych którzy dokonali samobójstwa ze świadomościa że "pocałują klamkę".


A cóż to za rodzaj odwagi? To głupota, subtelniej - bezinteresowność, ale nie odwaga ;)

A Heaven's Gate to nie moje określenie tylko nazwa sekty, której członkowie z uśmiechem popełnili zbiorowe samobójstwo by pozbyć się ciała i wystrzxelić swoje dusze w przestrzeń kosmiczną ;)
_________________
"Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
 
 
yrek 
Tyler Durden



Dołączył: 29 Gru 2006
Posty: 367
Skąd: P-sk
Wysłany: 2008-07-01, 23:35   

Dusqmad napisał/a:
A cóż to za rodzaj odwagi?

Odważny jest ten kto ryztkuje. Jeśli jest nadzieja że samobójstwo może pomóc... Ja nie popieram samobójstwa ja tylko staram sie zrozumieć i moge zrozumieć jeśli sa poważne powody.

Cytat:
"Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"

Po co żyje ten ślimak - by cierpieć, a wystarczy troche odwagi i wszystko może sie zmienić:)
_________________
www.punkalbums.net
 
 
Dusqmad 
Administrator



Imię: Michał
Wiek: 21
Dołączył: 01 Sie 2006
Posty: 1584
Wysłany: 2008-07-02, 16:45   
   Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy


yrek napisał/a:

Po co żyje ten ślimak - by cierpieć, a wystarczy troche odwagi i wszystko może sie zmienić:)


Mnogość odwołań ;) Czyli nie żyć? Komputer się wiesza - rozwalmy go młotem 10kg. Tylko co Ci po tym przyjdzie? Problem zażegnany i tyle. Odwaga? Ryzyko? Ryzykiem jest położenie się na podwójnej ciągłej z nadzieją, że przez cały dzień nikt Cię nie przejedzie? To głupota! Film w którym cały czas płaczą nie zostanie nazwany komedią przez jeden żart o pierdzeniu. Jeśli ryzykujesz musisz mieć co wygrać. Możesz kopać w ziemi jeśli wiesz, że gdzieś w pobliżu zakopano skarb, ale jeśli masz tylko nadzieję to w tym czynie jest co najmniej 99% głupoty. Rozumiem samobójców - to gówno prawda, że wszystko można naprawić. Wszystko można zmienić, ale zmiany to czasem za mało by przywrócić sens życia. Po co żyć dla samego dogorywania i udawania, że wszystko jest w porządku, jeśli człowieka nic już nie cieszy. Ale by zabić się dla ryzyka? Trzeba być strasznym... {wpiszta co chceta byle wulgarnie}. Samobójstwo - rozumiem, usprawiedliwiam, popieram, ale tylko jako ostateczne rozwiązanie.

Apropo ślimaka - ten mocny cytat nie zadziałał na Twoją wyobraźnię? Mnie po nim ciarki przechodzą. Chcesz odwagi to pełźnij po tej brzytwie z nadzieją, że gdzieś dalej będzie tępy odcinek. Ale śmierć jest tylko tchórzostwem, ucieczką od bólu życia.
_________________
"Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
 
 
yrek 
Tyler Durden



Dołączył: 29 Gru 2006
Posty: 367
Skąd: P-sk
Wysłany: 2008-07-02, 23:42   

Mocen argumenty, mocne i prawdziwe bo tez sie z nimi zgadzam... ale w takim czy samobójca nie ryzykuje... musi bo po co by ze sobą kończył. Przecież nie wie co go czeka. Ryzyko jest w to wpisane. Sam akt dla ryzyka owszem jest glupotą jednak popraty konkretami...

Dusqmad napisał/a:
Samobójstwo - rozumiem, usprawiedliwiam, popieram, ale tylko jako ostateczne rozwiązanie.
A co np ... ?
_________________
www.punkalbums.net
 
 
BlackDog 
Tyler Durden



Imię: Mateusz
Wiek: 21
Dołączył: 02 Sie 2006
Posty: 436
Skąd: Stegna
Wysłany: 2008-07-03, 00:33   
   Opis: Is mocking bird my lullabies?


Dusqmad napisał/a:
Katolik - GP, samobójców nie przyjmują do Nieba.


Każdy samobójca jest chory psychicznie. Każdy chory psychicznie idzie do nieba.
_________________
www.last.fm/user/Bartosz_Kawka
 
 
 
Dusqmad 
Administrator



Imię: Michał
Wiek: 21
Dołączył: 01 Sie 2006
Posty: 1584
Wysłany: 2008-07-03, 17:23   
   Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy


^ Następny nietypowy :P

yrek napisał/a:
A co np ... ?


"Wszystko można zmienić, ale zmiany to czasem za mało by przywrócić sens życia. Po co żyć dla samego dogorywania i udawania, że wszystko jest w porządku, jeśli człowieka nic już nie cieszy."

yrek napisał/a:
ale w takim czy samobójca nie ryzykuje... musi bo po co by ze sobą kończył.


Nie myśli o ryzyku. Już pisałem, że konwencjonalne wierzenia lub niewierzenia tylko mogłyby go pohamować. Kończy, bo nie widzi sensu życia... Wątpię czy taki potencjalny samobójca myśli o tym co go czeka po śmierci. Jeśli tak to pewnie twierdzi, że jeśli istnieje piekło to i tak nie spotka go tam nic gorszego niż w życiu, które doprowadziło go nad tą krawędź.
_________________
"Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
 
 
yrek 
Tyler Durden



Dołączył: 29 Gru 2006
Posty: 367
Skąd: P-sk
Wysłany: 2008-07-03, 17:45   

Dusqmad napisał/a:
Wątpię czy taki potencjalny samobójca myśli o tym co go czeka po śmierci
Zapewniam Cie że myśli. A co do piekla(jeśli jest) to boi się że podwoi cierpienie.
_________________
www.punkalbums.net
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template created by Gozda :: Template theme based on warezfactory.info


Szukaj na forum:


Polecamy: Zlewozmywaki granitowe | Meble kuchenne | Zlewozmywaki | Zlewozmywaki narożne | gry flash | Michael Emerson | chwilówki | pożyczki chwilówki