Wczoraj oglądałem dwa filmy:
"Wzgórza mają oczy" - banalny, przewidywalny, a i mało krwi i flaków. Podobał mi się gwałt mutanta na ładnej blondynce, ale oczekiwałem morza krwi...tyle żeby im ta pustynie zalało, ale się nie doczekałem. Główni bohaterowie głupi jak but, brak większej masakry i wiele oczywistych kwestii, które w filmie były nieoczywiste zmiksowało się dając piękne i chwalebne 4/10.
"Wzgórze Nadzieji" - po prostu przewspaniały....no może tylko wspaniały, ale niemniej jednak bardzo mi sie podobał. Krajobrazy zachwycają, muzyka wprowadza w dobry nastrój i historia wciąga jak wir wodny topielca. Bardzo dobra kreacja Rene Zellweger i Jude Lawa, którego za ten film zacząłem bardzo cenić. W przypływie euforii po obejrzeniu dałem 9/10 na Filmwebie, ale zasługuje na mocne 8,5/10.
PS. Jeszcze, może nie tak ostatnio, ale można to pod takie słowo podciągnąc, oglądałem "Repo Men" i szczerze polecam. Dobrze wykonany, ładna gra aktorska i przyjemny kop w morde w postaci zakończenia, aczkolwiek bez rewelacji. 7/10
Dzisiaj obejrzałam White Christmas. Cholera, te aktorki wszystko zepsuły, przynajmniej w moich oczach. Ok, Rosemary Clooney jeszcze zniosę, ale ta druga, już nawet nie pamiętam jej nazwiska, to jakaś porażka. Momentami nie mogłam na nie patrzeć. Ze strony muzycznej na szczęście było pięknie. No i Bing Crosby. Cud, miód, ultramaryna. I ostatnia scena przepiękna, aż mi się zachciało Świąt.
_________________ wdowie smutki, apatia, sieroty z ochronek, ktoś nieładny w żałobie i starców przytułek
Po namowie i z wielką nadzieją obejrzałem w końcu Księgę ocalenia, kolejny obejrzany hit kinowy z nvod. Odczucia? Dwojakie, bo pomysł na film fajny, aktora też lubię a jednak film wydał mi się niedokończony, pozbawiony tak zwanej kropki na "i". Chyba, że to ja go nie zrozumiałem?
Z braku czasu ostatnimi czasy malo oglądalam, ale nadrabiam zaleglosci
Polowanie na czarownice - bardzo się obawialam tego filmu , istnialo duze ryzyko ze film będzie kiepski - bardzo latwo mozna bylo go popsuć - ogólnie wrażenia na plus
Agora - taki sobie - ni to slaby ni to powalający
Czwarty stopień - dopóki nie zorientowalam się , że to wszystko fikcja robil ogromne wrażenie - tak od polowy - jak już wiedzialam , ze to nie może być prawda - bylam tak zla na ten film , ze az nie chcialo mi się go kończyć. Ale ze względu na Millę którą uwielbiam dotrwalam. Ocena -6/10 niestety
Wyspa tajemnic - rewelacja - uwielbiam tego typu filmy
Wybuchowa para - nie dotrwalam do konca - rzadko to robię,ale jakoś szkoda mi bylo czasu
Krwawy diament - ponownie i ponownie te same wrazenia. Leo jest rewelacyjny
Krwawy diament - ponownie i ponownie te same wrazenia. Leo jest rewelacyjny
No ba! Pewnie, że jest . Chociaż sam film mógłby być jeszcze lepszy.
Różyczka- czasem jednak w Polsce kręcą dobre filmy i to jest taki właśnie film. Fajnie, że pojawił się w wypożyczalni N, czekam na więcej takich pozycji.
Robin Hood
Russel Crowe jeszcze daje radę, podobnie jak Cate Blanchett. Inne ujęcie tematu wyszło filmowi na dobre, przynajmniej jest oryginalny. Ogólne wrażenia pozytywne.
Imię: Michał
Wiek: 21 Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 1584
Wysłany: 2011-12-25, 17:27
Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy
Strefa X (Monsters) - najnudniejszy film jaki widziałem od X czasu. Ładne zdjęcia, a poza tym zupełna pustka: Zero akcji, słabe dialogi, znikoma integracja między dwójką bohaterów, którzy towarzyszą nam przez cały seans. Nie wiem skąd się wzięły jakiekolwiek pozytywne opinie na temat tego tytułu.
_________________ "Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
Ostatnio obejrzałam:
Krwawy diament - 10/10, film nie tylko wciągający, ale i czegoś można się z niego dowiedzieć o świecie.
Ghost Rider 2 - 1/10 - całkowita profanacja jedynki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach