Wysłany: 2007-02-12, 14:29 Osada Opis: "W ciągu całego życia człowiek nie tyle jest, ile stwarza siebie."
Info o filmie:
reżyseria i scenariusz: M. Night Shyamalan.
zdjęcia: Roger Deakins.
muzyka: James Newton Howard.
produkcja: USA gatunek: Dramat, Thriller
data premiery: 2004-08-13 (Polska), 2004-07-26 (Świat).
obsada: Joaquin Phoenix, Bryce Dallas Howard, William Hurt, Sigourney Weaver, Adrien Brody.
Fabuła: Rok 1897. Pewna mała osada w Pennsylvanii jest otoczona lasem w którym żyją zwierzęta-bestie. Między mieszkańcami lasu i osady panuje porozumienie - ludzie nie wchodzą do lasu, zwierzęta nie atakują miasteczka. Jednakże pewnego dnia Lucius (Joaquin Phoenix) łamie zakaz i wchodzi do lasu. Następnego dnia mieszkańcy znajdują na swych drzwiach dziwne znaki, a wkrótce osada zostaje zaatakowana przez bestie... (źródło: filmweb.pl)
Co najmniej zaskoczony jestem recenzjami na filmwebie: ktoś wymyślił że dostajemy przewidywalne i mocno naciągane zakończenie, a całość jest przegadana, mało akcji i wogole... Tylko ktoś kto nie miał styczności z tym reżyserem mógł takich pierdół nagadać...
Oczywiście: akcja rozkręca się powoli, ale ja nazwałbym to raczej budowaniem klimatu, w czym niemała zasługa Jamesa Newton Howarda (muzyka). Pozatym skupiono się także na wątku miłosnym, ale to nie powód żeby całość przekreślać... Samo zakończenie sprawiło że mi szczęka głośno opadła o podłogę, nie sposób się było tego domyśleć.
Joaquin Phoenix mógł troszeczkę więcej z siebie wykrzesać; bo drugoplanowa rola Adriena Brody'ego na dłużej mi zapadła w pamięć.
Jeśli oglądałeś "Szósty zmysł", bądź "Znaki" i masz w związku z tym pozytywne opinie, to i tu się nie rozczarujesz.
Ocena 8/10.
_________________ Ostatnio obejrzane (po raz pierwszy): 1.Schindler List - 9/10 2. Wyspa Tajemnic - 9/10 3. Prawo Zemsty - 7/10 4. Gamer - 6/10 5. P.S. Kocham Cię - 8/10
Ostatnio zmieniony przez Scourge33 2007-02-12, 14:51, w całości zmieniany 1 raz
Najwiekszy + tego filmu to niewatpliwie fabula. Uwielbiam zagadkowosc i nieprzewidywalnosc... Calosc umieszczona w mrocznym klimacie. Zabierajac sie za film duzo sobie obiecywalem i moze dlatego sie troche roczarowalem. Wydaje mi sie ze mozna bylo zrobic to lepiej. Gdybym nie ogladal wczesniej podobnych filmow tego typu napewno dalbym wyzsza ocene a tak 7/10 Ps - jesli to zaden problem dodaj jeszcze okladke - to tez duzy plus tego filmu
Ogólnie to było ok. Szczególnie jak tu yrek wspomniał o fabule: zagadkowa i tajemnicza, ale doprowadziło mnie do szału to jak dowiedzieliśmy się [spoiler]iż są to przebieranki i tak naprawdę nic nie istnieje "złego?"...[/spolier] i jakoś wtedy doszło do mnie to iż nie potrzebnie się tak stresowałam przy filmie, myślałam że na końcu będzie jakiś wystrzał - coś z nikąd, a tu... nic... ech i to mi się nie podobało... no, ale jednak strach był... chociaż załamałam się na tym filmie...
Wysłany: 2007-02-12, 16:47
Opis: "W ciągu całego życia człowiek nie tyle jest, ile stwarza siebie."
Droga Mela0607 prosiłbym o jedno: jeżeli zdradzasz zakończenie to przynajmniej umieszczaj spoilery; wyjawiając finał odbierasz przyjemność oglądania innym....
Pozdro!
_________________ Ostatnio obejrzane (po raz pierwszy): 1.Schindler List - 9/10 2. Wyspa Tajemnic - 9/10 3. Prawo Zemsty - 7/10 4. Gamer - 6/10 5. P.S. Kocham Cię - 8/10
Może po prostu wciśniesz "edytuj" i zaznaczysz gdzie jest spojler?
"Osada" podobała mi się, ale jesli miałbym wystawić ocenę to byłoby to 7/10. Końcówką nie ma co się zachwycać. Moim zdaniem reżyser zdradził ją za wczesnie. Świetnie budował napięcie, ale za szybkie zdradzenie tajemnicy sprawiło, że już sam koniec nie robił już praktycznie większego wrażenia.
_________________ Top 10 filmów: 1) Pulp Fiction 2) Ojciec Chrzestny 3) Fight Club 4) Requiem dla snu 5) Chłopcy z Ferajny 6) Taksówkarz 7) Matrix 8) Truman Show 9) Leon Zawodowiec 10) Zakochany bez pamięci
Ostatnio zmieniony przez Miodzio 2007-02-12, 22:55, w całości zmieniany 1 raz
Imię: Robert
Nazwisko: Horszczaruk
Wiek: 22 Dołączył: 03 Sie 2006 Posty: 706 Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2007-02-12, 17:04
Mela0607 napisał/a:
ale doprowadziło mnie do szału to jak dowiedzieliśmy się iż są to przebieranki i tak naprawdę nic nie istnieje "złego?
Ech...i tym sposobem skreśliłaś u mnie szanse na motyw zaskoczenia i występowanie jakiś emocji podczas oglądania tego filmu. A wasze opinie zachęciły mnie do tego.
Ostatnio zmieniony przez Rubenos 2007-02-12, 17:05, w całości zmieniany 1 raz
A co do filmu... szczerze mówiąc ne za bardzo mi się podobał. Oglądałam go dosyć dawno, ale pamiętam, że nie umiałam usiedzieć. Strasznie mi się dłużył. Ale Adrien Brody zagrał wspaniale
_________________ "Życie - najbardziej zdumiewająca bajka"
klimat i pomysł są fajne. gra aktorska pierwsza klasa. tylko końcówka szwankuje, ale i tak warto obejrzeć
_________________ top 10 1)Pulp fiction 2)Oldboy 3)Matrix 4)Scarface 5)Fight club 6)25. godzina 7)Sin city 8)Gangi Nowego Jorku 9)Adaptacja 10)Być jak John Malkovich 10)Zakochany bez pamięci 10)Ojciec chrzestny itd.
Imię: Michał
Wiek: 21 Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 1584
Wysłany: 2007-02-13, 18:53
Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy
Bez większych rewelacji jak na Shyamalana. Specyficzny Klimat "Osada" ma, od strony aktorskiej też ładnie. Krótko mówiąc porządne rzemiosło, podobnie jak wcześniejsze dokonania tego pana. Nie rozumiem więc wielu niepochlebnych recenzji. Brakuje mi tu jednak dwóch rzeczy, które sprawiły, że wcześniejsze filmy tego gościa oglądałem z rozwartą niemalże do kąta półpełnego szczęką. Po pierwsze film nie ma jakoś strasznie wciągającej fabuły i momentami może nużyć, po drugie jest dość przewidywalny. Przed seansem mówiono mi, że na pewno nie odgadnę zakończenia. W sumie racja, aż tak bystry i przebiegły nie jestem, ale w jakimś tam procencie mogłem się spodziewać takiego rozwiązania więc nie było to dla mnie zaskoczeniem.
_________________ "Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
Imię: Monika
Wiek: 24 Dołączyła: 24 Sie 2006 Posty: 489
Wysłany: 2007-02-13, 20:07
Spodziewałam się czekoś lepszego. Zapowiedzi naprawdę zachęcały. Ciekawy pomysł, ale brakowało tempa i klimatu. Dobra obsada ale film momentami nudny. I co oni chcieli od czerewonego Czy był przewidywalny? Hmm... nawet nie pamiętam czy domyśliłam się o co chodzi bo dawno oglądałam.
Wysłany: 2007-06-23, 19:41
Opis: Chcesz poczuć, że żyjesz? Zabij się. J>K
Wokół "Osady" było mnóstwo szumu i podniecenia, że niby to powstaje mega horror zaskakujący, nieprzewidywalny i co najważniejsze oryginalny. Po takiej reklamie nie można było nie iśc do kina. Efekt jednak byl taki że po seansie zostaje sie jeszcze chwile w fotelu i jedyne co przeżywa to ogromne rozczarowanie. Film praktycznie przez moment nie trzymał u mnie napięcia, byly zaledwie dwie sceny (ktore bez wspomagaczy dźwiękowych nie osiągnęłby pożądanego efektu) w ktorych sie przestraszyłam, i zakończenie.... to zdecydowanie nie to co bym chciala zobaczyć na końcu tej historii.
Ładnie wykonany triller, ze świętną oprawą dźwiękową i klimatycznymi zdięciami ale zupełnie bez duszy.
Pamiętam jak z bratem oglądałem i jak pękaliśmy ze śmiechu na seansie. Wszystko z powodu jednego z dialogów, w którym była mowa o kojotach. Nie pamiętam dokładnie o co chodziło, wiem, że to teraz głupio brzmi, ale wtedy rozwaliło nas to zupełnie
Przewidywalne zakończenie? Ja tam bym się nie domyśliła.....Koniec średnio mi się podobał myslałam że będzie trochę więcej akcji.
Również podobał mi się klimat filmu.Taki tajemniczy.W pełni zgadzam się z opiniami na temat Brody'ego.M.in. dlatego zainteresowałam się filmem.W końcu oglądałam "Pianistę"....
Ogólnie film średni, ocena...Hm....8/10.
Samo zakończenie sprawiło że mi szczęka głośno opadła o podłogę, nie sposób się było tego domyśleć.
Ale właściwie czego? Prywatnego rezerwatu? Bo przecież właściwie wszystko jest jasne od momentu wejścia do "zakazanej szopy" i rozmowy Ivy z ojcem, gdy do końca filmu jeszcze daleko. Potem jest jeszcze moment niepewności, gdy Ivy jednak spotyka "potwora" (taki w sensie "a jeśli jednak tamte stare opowieści mówiły prawdę?"), odkrycie jego tożsamości (przecież już przy odkryciu ucieczki Noah) można by uznać za zaskoczenie, ale właściwie to wszystko. Brak tego, do czego Shyamalan przyzwyczaił, czyli końcowej przewrotki sensu całości, tylko mała przewrotka w środku i tyle. Ja zaliczyłam tylko jedno prawdziwe zaskoczenie - gdy Lucius opuszcza wzrok i widzi nóż.
Mela0607 napisał/a:
jakoś wtedy doszło do mnie to iż nie potrzebnie się tak stresowałam przy filmie
No wiesz? Jeśli napięcie z oszustwa, to fałszywe? To pomyśl o nich, którzy mieli "oszukany" strach przez całe życie. Ja bym przez to filmu nie przekreślała, przeciwnie. Dla mnie to daje temu filmowi prawdziwą wartość, dopiero teraz jest nad czym myśleć. Mnie na przykład zakończenie nie zaskoczyło, tylko wkurzyło. Bo przecież Ivy wraca, starsi stwierdzają "OK, jednak udało się zafastrygować dziury w naszej fikcji, młodzi pociągną to dalej". Najlepsze co po tym filmie, moim zdaniem, zostaje, to pytanie - czy można zbudować raj na kłamstwie i czy faktycznie będzie rajem?
Scourge33 napisał/a:
Joaquin Phoenix mógł troszeczkę więcej z siebie wykrzesać; bo drugoplanowa rola Adriena Brody'ego na dłużej mi zapadła w pamięć.
Mnie takoż. Co prawda takie role ze swojej natury są "łatwiej zapamiętywalne", ale jednak Brody błysnął. Niby wielu takich wariatuńciów w kinie było, ale jego odnotuję jako jednego z ciekawszych.
W sumie, oceniłam to jako jeden z tych filmów, które oddziałują przede wszystkim wizją, pomysłem. Wbrew pozorom, mózg (a na pewno zdrowy rozsądek...) należy odłożyć przed oglądaniem, bo przeszkadza. A potem myśleć tylko nad tym pytaniem, które napisałam powyżej, starannie unikając niewygodnych watpliwości w rodzaju "A czemu tam tak długo nie wlazł żaden turysta/myśliwy/ktokolwiek zabłąkany, nawet mimo strażników? Czemu nie sami strażnicy? Gdzie się podziała niezawodna ludzka natura, dzięki której toto by w rzeczywistości nie przetrwało roku?" Jeśli o tym zapomnieć, to film ujdzie w tłoku.
Imię: Robert
Nazwisko: Horszczaruk
Wiek: 22 Dołączył: 03 Sie 2006 Posty: 706 Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2008-03-03, 18:00
Hm... Spoilery?
Może się to wam wydać troszkę dziwne, ale ja wyczuwałem podczas seansu pewną nutkę baśniowości, a raczej przewrotnej baśniowości w stylu "Labiryntu Fauna", czy baśni braci Grim (choć w tym przypadku nie jestem pewien, ponieważ nie czytałem). Objawiało się to przede wszystkim w przyjętej konwencji fabularnej, gdzie bohaterka przełamując wszelkie przeciwności, słabości ostatecznie ratuje swojego księcia i żyją długo i szczęśliwie. Zło natomiast (choć nie jest to do końca trafne określenie) zostaje ukarane. Wszystko jest malowane w czarno-białych barwach. Przynajmniej ja tak to widzę.
Ogółem film bardzo dobry, choć akurat aktorsko nie bardzo mi przypasował. Phoenix w roli osoby zamkniętej w sobie, cichej wypadł raczej dosyć nieudolnie, a Brody nie pasował do swojej roli. Mimo wszystko 8/10.
Może się to wam wydać troszkę dziwne, ale ja wyczuwałem podczas seansu pewną nutkę baśniowości
Wcale nie wydaje mi się to dziwne. Raczej dość oczywiste. Przecież, przynajmniej z początku, przyjmujemy Tych, O Których Się Nie Mówi jako rzeczywisty element tego świata, tak? A zaskoczenie bierze sie właśnie stąd, że zostajemy wbrew oczekiwaniom wrzuceni w świat realistyczny.
Poza tym, dobrze mówisz, faktycznie mamy baśniową konstrukcję z baśniowymi przeszkodami, ratowanym księciem... Sama Ivy jest symboliczna, baśniowa - brak jej normalnego wzroku, a jednak widzi więcej od innych. A ten zamknięty światek osady też jest rodem z wygładzonej bajki, wyidealizowany.
Rubenos napisał/a:
Brody nie pasował do swojej roli
Dlaczego? Nie, poważnie pytam, naprawdę mnie zaskoczyłeś. Mnie się wydał właśnie idealny. To nawet nie było "obsadzenie wbrew warunkom", przeciwnie. Phoenix też raczej mnie przekonał.
Imię: Robert
Nazwisko: Horszczaruk
Wiek: 22 Dołączył: 03 Sie 2006 Posty: 706 Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2008-03-03, 20:32
Już niekoniecznie spoilery
Aletheia napisał/a:
Dlaczego? Nie, poważnie pytam, naprawdę mnie zaskoczyłeś. Mnie się wydał właśnie idealny. To nawet nie było "obsadzenie wbrew warunkom", przeciwnie. Phoenix też raczej mnie przekonał.
Mi właśnie nie. Brody pasowałby dla mnie z wyglądu, mimiki bardziej na typ obłąkańca, ewentualnie genialnego szaleńca (chociaż mniej), jednak nie na półgłówka.
Phoenixa z kolei kojarzę bardziej z ról z "Gladiatora" i "Znaków" i nie bardzo przekonał mnie tutaj w roli introwertycznego samotnika - idealisty.
Może jednak troszkę...
A tak wracając do zamieeeeerzchłej przeszłości. Twój spoiler Mela nie bardzo wpłynął na efekt zaskoczenia. Gdy wtedy czytałem Twój post, wydawało mi się, że tamta "maskarada" polegała bardziej na wpływach "z zewnątrz" na osadę, że przebierańcami byli obcy spoza społeczności, a tu zonk. Innymi słowy jesteś zrehabilitowana.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach