Imię: Michał
Wiek: 19 Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 1450
Wysłany: 2009-07-25, 17:39 Ekranizacje, które "przerosły" książki Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy
Czyli obalamy regułę (lub wypisujemy wyjątki ją potwierdzające ) mówiącą, że książka nigdy nie może równać się z filmem. Czy zdarzyło się Wam oglądnąć ekranizację, którą uznaliście za lepszą od literackiego pierwowzoru?
Jak dla mnie to:
"Fight club" - książka jest niczego sobie, ale arcydzieło, które stworzył Fincher przebija to co zdołała wykreować moja wyobraźnia. Film jest idealny w każdej sekundzie, a gdybym bazował jednynie na książce świat przedstawiony nie przemawiałby do mnie z taką siłą.
"Blade Runer" - moim zdaniem to książka poniżej oczekiwań jakie wiążą się z Dickiem. Nie wciąga za specjalnie, a temat, mimo że ciekawy, nie został zasilony odpowiednią dawką dramatu. Nadrabia to ekranizacja. Androidy zostały przedstawione inaczej, a filmowa wersja Roy'a Batty'ego jest właśnie tym, czego brakowało mi w książce. Film jest dziełem, książki nie przeczytałbym drugi raz.
To na razie dwie pozycje, które przyszły mi do głowy.
_________________ "Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
Imię: Monika
Wiek: 22 Dołączyła: 24 Sie 2006 Posty: 474
Wysłany: 2009-07-26, 18:35
Jedyne co mi przychodzi do głowy to "Ojciec chrzestny". Nie mówię, że książka jest zła, ale film jest genialny i zdecydowanie jeden z moich ulubionych. Tylko, że film oglądałam jako pierwszy.
Przyznam się, że trudno mi coś wymyśle bo nie wiele książek ostatnio czytam. Właściwie to żadnych.
"Twilight" film przerósł popularnością książkę z całą pewnością
Tak...ale tylko popularnością. Nie czytałem książek, ale filmy z tej serii są tak tragiczne, że mam wieeeelką nadzieje iż z książkami tak samo nie jest.
Pierwsza część Harrego Pottera w pewnym sensie równa się, a nawet może troszkę przerasta książkę. Oglądając film po przeczytaniu książki miałem wrażenie jakbym to ja sam nakręcił tą ekranizacje. Ale to tylko moja wyobraźnia pokryła się z wyobraźnią reżysera.
Jeszcze pozostaje wyśmienite "Las Vegas Parano". Z całą pewnością film przerósł książkę. Role po prostu stworzone dla Deppa i Del Toro. Wszystko utrzymane w takiej samej psychozie jak książka i nakrotyczne przygody dwóch bohaterów są ukazane jak najbardziej realistycznie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach