Wpisujcie najbardziej przereklamowanych waszym zdaniem reżyserów. Wszystkich tych, którzy wg was nie zasługują na rozgłos i podziw w filmowym świecie, a którzy na brak sławy nie narzekają
Na razie do głowy przychodzą mi trzej polscy reżyserzy popularni w Polsce. Zresztą większość polskich reżyserów jest przereklamowanych.
Jerzy Kawalerowicz- Nudna i męcząca Matka Joanna od Aniołów, przeciętny Faraon i kiczowate Quo Vadis? tyle moim zdaniem.
Jerzy Gruza- reżyser kiepskich jesli nie dennych (Gulczas a jak myślisz?) komedii na dodatek mało śmiesznych.
Andrzej Wajda- może nie przereklamowany, ale jak dla mnie wypalony. Jego ostatnie filmy pokazują, że Wajda nie ma już pomysłu na nowe filmy. Dostał Oscara to może powinien pomyśleć o emeryturze?
No... muszę w tym miejscu zaprotestować bo widzę że nie ma komu. Ze względu na wasz wiek nie będę pisał o waszych dywagacjach... Wajda to poezja kina! jaśli ktoś tego nie zauważył to poprostu jest niesprawiedliwy! Oczywiście nie wszystkie filmy Wajdy są arcydziełami... ale takie np. Wesele - mówię wam, nie ma takiego filmu na świecie który dorównał by temu klimatowi scen i akcji z Wesela. Pamiętam że kiedyś po wyjściu z kina czułem się jak zaczarowany. Mam nadzieję że zjawią się na tym forum ludzie którzy nie będą pisać tylko dlatego że nie mają nic do roboty. Gdybym miał się doczepiać do jakichś
reżyserów to mam żal do Milosza Formana że w tak głupi i niepoważny sposób predstawił postać Mozarta w filmie Amadeus - to poprostu niesmaczne! i uwłaczające tak wielkiemu kompozytorowi. Jakim prawem pan Foreman przedstawił Mozarta jako niezrównoważonego
młodzieńca który zchowuje się jak psych?chory... i ten smiech Mozarta? to doprawdy niesmaczne to poprostu dno! zero!
Imię: Monika
Wiek: 22 Dołączyła: 24 Sie 2006 Posty: 474
Wysłany: 2007-01-03, 15:20
Delon napisał/a:
Gdybym miał się doczepiać do jakichś
reżyserów to mam żal do Milosza Formana że w tak głupi i niepoważny sposób predstawił postać Mozarta w filmie Amadeus
Absolutnie nie można powiedzieć, że Milos Forman jest przereklamowany. Biografia Mozarta mówi, że on właśnie miał taki charakter i według mnie film nie uwłacza godności tak świetnemu kompozytorowi jakim jest Mozart tylko pokazuje jego życie troche z innej strony. Poza tym Milos Forman ma na swoim koncie wiele świetnych filmów.
Co do Wajdy to trudno mi oceniać jakim jest reżyserem, bo niewiele jego filmów widziałam, ale moge powiedzieć, że "Zemsta" mi się nie podobała.
Wiek: 22 Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 173 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 2007-01-03, 17:27
Stwierdzenie, że Milos Forman to przereklamowany reżyser to bardzo odważne wystąpienie. Oczywiście można go nie lubić (kazdy ma swoje zdanie), ale wydaje mi się, że szacunek dla tego pana się należy. A inwektywy pod jego sdresem, które wysuwa Delon są dużo bardziej infantylne od naszych "dziecinnych" postów. No ale my z racji wieku się nie znamy...
Wajda jest dobrym reżyserem, Wesele to naprawde świetna ekranizacja, jednak pamiętaj Delon, że jeśli ktoś ma inne zdanie niż Ty to nie znaczy, że jest filmowym laikiem. Mógłbyś się trochę pohamować w swoich aspiracjach do bycia demiurgicznym znawcą kina. Śmiem twierdzić, że są lepsi kandydaci. Pozdrawiam.
Zależy jak się rozumie słowo przereklamowany. Czy jako faceta, który nigdy nie miał nic interesującego do powiedzenia czy faceta co się wypalił i jedzie na marce, którą sobie urobił.
Osobiście uważam, że Pan Wajda miał swoje lepsze dni, gdy kręcił "Kanał" czy "Wesele" .Teraz chyba niestety zaczął popadać w schemat hiperpatriotyzmu. O ile "Pan Tadeusz" był filmem dobrym o tyle "Zemsta" była filmem niepotrzebnym jako, że w moim odczuciu jest po prostu niefilmowa. Teraz Pan Wajda kręci "Post mortem", ale wydaje mi się, że film stanie się kolejnym obrazem martyrologii nardodu polskiego. Nie mówię, że Pan Wajda nie powinien kręcić takich filmów- owszem, powinien, tylko dlaczego nie może ich potraktować tak jak potraktował "Kanał"? Jako film demitologizujący, pokazujący, że pojęcia "bohater" nie istnieje, a i sakralizacja co poniektórych żołnierzy to błąd (pamiętacie Mądrego granego świetnie przez Emila Karewicza?).
Ale dla mnie to jest zwykły zastóji Pan Wajda ruszy z miejsca. Natomiast za przereklamowanych uważam reżyserów ze stajni pana Bruckheimera, którzy kręca chyba filmy na zasadzie:
- temat hiperpatriotyczny
- bohaterowie super amerykańscy bez jednej skazy
- akcja dla akcji
- seks dla seksu
- efekty specjalne konieczne, scenariusz niepożądany
Wiek: 25 Dołączył: 25 Mar 2009 Posty: 9 Skąd: Wrocław
Wysłany: 2009-03-25, 08:02
Jim Jarmusch - facet nie ma ani stylu ani pomyslu ani sprawnosci warsztatowej. Jego filmy wygladaja, jakby postawil kamere i poszedl na kawe. W warstwie znaczeniowej sa powierzchowne i ubogie, jesli w nich pokopac, nasza "mentalna łopata" od razu trafia na kamien.
Faktycznie ciekawa lista. Autor jeździ po wszystkich. I na pierwszym Hitchcock...?!
Interesujące jest to, że każdy z reżyserów robi (ł) w Hollywood. Patrząc na to, jaki typ filmów się szanownemu autorowi listy podoba, wątpię, by w ogóle polubił np. twórczość Kurosawy lub Bergmana. A jak nie widział, to niech lepiej zobaczy, bo co to za ocenianie, jak widział same amerykańskie filmy. Ciekawe czemu się jeszcze do Kubricka nie przyczepił, jak obsmarował tylu świetnych reżyserów.
Widocznie zabrakło mu pozycji na liście. Facet widać chciał się pokazać tanim kosztem i się pokazał.
Ja bym sobie z chęcią Tima Burtona obsmarował. Po prostu nie trafią do mnie te jego artystyczne filmy. Jak dla mnie w filmie liczy się przede wszystkim treść, a u niego na pierwszy plan wysuwa się szata graficzna i to mnie boli. Chociaż do Soku z Żuka mam sentyment.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach