Imię: Michał
Wiek: 21 Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 1584
Wysłany: 2006-08-21, 10:52 Matrix (trylogia) Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy
Cytat:
Pierwsza część to jeden z tych filmów, które oceniam naprawdę wysoko. Przede wszystkim rewelacyjny pomysł. Gdyby nie Wachowscy to nie sądzę, aby ktoś inny wymyślił taką fabularną abstrakcję osadzoną w klimacie science fiction. Poza tym całe wykonanie zapada w pamięć. Efekt specjalne są na poziomie, który wręcz ogląda się z szeroko otwartymi ustami to samo tyczy się techniki "bullet time", która później zostałą wykorzystana w wielu filmach. Druga i trzecia część strasznie tu namieszały, bracia chyba nie wiedzieli już jaką kartę wyłożyć, więc wyłożyli wszystkie łącznie z tymi z rękawa. Wizualnie wszystko prezentuje się ładnie, ale względem fabuły otrzymujemy więcej pytań, niz odpowiedzi. Zresztą sam film już tak nie wciąga - po pierwszej części cały ten świat nie jest już dla nas tym samym - nie ma pełnego apetrytu pytajacego wzroku, czy jakichś większych zaskoczeń. Ta Trylogia jest więc jedną z tych, które winny się zakończyć po pierwszej odsłonie. "Reaktywacja" i "Rewolucje" to niesamowity zawód.
_________________ "Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
Wiek: 24 Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 173 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 2006-08-21, 11:35
Pierwszą cześc nawet miło mi się ogladało, później juz dużo gorzej. Wiele osób mówi o nowatorstwie pierwszej części, a wcale ona taka nie jest. Widziałm ktoś anime Ghost In The Shell?? Wachowscy przyznali, że inspirowali się tą produkcją, ale prawda jest taka że ją jawnie skopiowali, widać to w wielu kwestiach, nawet niektóre sceny są takie same nie mówiąc już o fabule. A jak dla mnie to Ghost In The Shell wielokrotnie przewyższa Matrixa klasą, pomysłem i głębią.
ja jestem wyznawcą części pierwszej, później nieco się rozczarowałem (efekty > treść) ale i tak miło się oglądało.
_________________ top 10 1)Pulp fiction 2)Oldboy 3)Matrix 4)Scarface 5)Fight club 6)25. godzina 7)Sin city 8)Gangi Nowego Jorku 9)Adaptacja 10)Być jak John Malkovich 10)Zakochany bez pamięci 10)Ojciec chrzestny itd.
Taa..pamietam jak byłam z siostrą jako smarkula w kinie na pierwszej części To było przeżycie..kiedy sie dowiedziałam, ze ma być kolajna cząęść miałam mieszane uczucia, bo zawsze tak mam jeśli chodzi o ciągi dalsze..ale o tym już sie rozpisałam dość obszernie w innym temacie..jednakowoż obejrzałam z sentymentu do pierwszej części i czułam, ze tak neleży. Obie końcowe części mnie zaskoczyły..ale nie byłam już tak zachwycona jak pierwszą częścią..Gdyby nie fakt, ze cwidziałam je w kinie..nie wiem czy by mi się w ogóle podoboły..efekty które ratowały fabułe sa widoczne niestety tylko w kinie..
Wysłany: 2006-08-23, 15:37
Opis: Is mocking bird my lullabies?
A ja nie oglądałem dhc następnych części, poprzestałem na jedynce, która jakoś mi się specjalnie nie spodobała Czyżbym był wyjatkiem na tym forum? No coż, krótko mówiąc mam to gdzieś ;p Matrixa unzałem za film z ogromnym potencjałem, jednak nie-do-końca wykorzystanym, jak go oglądałem po prostu sie nudziłem.
I nie masz czego żałować. Pierwsza część była zdecydowanie najlepsza. Odniosłem wrażenie że 2. i 3. część były robione na szybko, by odnieść sukces kasowy.
Wiek: 25 Dołączył: 16 Wrz 2006 Posty: 30 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-09-17, 12:40
Ach, "Matrix" Pamiętam tą euforię, gdy film wszedł do kin - dzieciaki na podwórku zamiast bawić się w Power Rangers ;P to wyskakiwały z "Ja jestem Morfeusz! Pif paf" itp. Na mnie pierwsza część trylogii zrobiła niesamowite wrażenie. Po scenie na dachu, gdy Neo unikał strzałów Agenta, zbierałem zęby z podłogi, bo szczęka wypadła mi z zawiasów ;P Ogólnie ten film podoba mi się pod każdym względem chyba 9/10 za oryginalność i rozpoczęcie pewnego nowego rozdziału w historii realizacji filmów sf. Sądzę, że ten film to był pewien punkt graniczny, w którym zaczynała się jakby nowa era postrzegania tego typu filmów.
Natomiast co się tyczy kontynuacji - "Matrix: Reaktywacja" otoczona była aurą tej niesamowitości, oczekiwano czegoś genialnego, noooo i... chyba niewiele z tych oczekiwań zostało spełnionych. Twórcy skupili się na efektach specjalnych - trudno o to ich winić w zasadzie, bo to niejako napędzało popyt na ten cykl - a część fabularną zrobili taką kosmiczną, że już nikt nie wiedział co i jak.. Jak dla mnie to za bardzo to zamotali - niby wszystko klarowne, ale już jakieś takie nieciekawe. Było także dużo mniej mroku, niż w jedynce i baaardzo żal mi tego Dużym plusem tego filmu była postać Seraphina - postaci pochodzącej z pierwszej wersji Matrixa. Poza tym scena walki w herbaciarni była bardzo dobra 5/10, szkoda że nie więcej.
"Matrix: Rewolucje" to kompletny kosmos, byłem na nim dwa razy, aby nic mi nie umknęło, no i w zasadzie co tu można powiedzieć - znowu te efekty, rewelacyjna scena walki o Zion - wciska w fotel, tak samo konstrukcje mechów, czy też finałowa walka Smitha z Neo. Efekty to chyba jedyne zalety, ciągnięcie niektórych wątków, np. z Wyrocznią, która mnie już zaczynała porządnie denerwować, oraz Merowingiem było bezcelowe z mojego punktu widzenia i wybitnie nużące. Szczerze to mało pamiętam już z tego filmu, szykuje się nam jednak telewizyjna premiera w TVNie, więc trzeba czekać - na pewno będę oglądał. Daję 6/10, bo jest lepiej niż w drugiej części, ale efekty specjalne to nie jedyny wymiar kina.
Wszystkie trzy są miodzio. Lubie kino SF a takie jak to, to już szczególnie. Za samą fabułe trylogia zyskała moją sympatie, a co gdy dodamy jeszcze efekty specjalne i gre aktorów. Wszystkie po 9/10
_________________ System wyzysku
Kastracja duszy
Fałszywy bóg ten, któremu służysz
Oddajesz wszystko, wszystko i więcej
Kim jest ten święty ze złotem w ręce?
Imię: Ola
Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 37 Skąd: Katowice
Wysłany: 2006-10-31, 22:32
Ja o tym filmie mogę pisać w samych superlatywach, bo to mój ulubiony film (tak jak i WP). Bracia Wachowscy stworzyli naprawdę dobre kino i te wspaniałe efekty specjalne.
Niestety muszę stwierdzić, że pierwsza część była najlepsza. Choć nie skreślam dwóch pozostałych.
Pierwsza bardziej mnie wzięła. Może dlatego, że to było coś nowego- inaczej ujęte kino since fiction. Ogólnie fabuła bardzo ciekawa...
Druga część...- oczywiście oczekiwana jako ta lepsza. Ale na oczekiwaniach się zakończyło. Choć obraz też ciekawy i znów zaznaczyć trzeba efekty specjalne.
Trzecia część...-no najgorsza z wszytkich, ale też na poziomie.
To co warto zaznaczyć we wszytkich częściach to naprawdę wyśmienita gra aktorów. Na mnie największe wrażenie sprawiły programy, czarne charaktery - a dokładniej Agenci. Nie piszę już o reszcie (główni bohaterowie), bo to się rozumie "samo przez się"
Uwielbiam tą serię.
Matrix - moja ulubiona część teraz i na zawsze. Widziałem ten film z 4-5 razy i zawsze oglądam go przybity do fotela.
Matrix:reaktywacja - najlepsza część jeśli chodzi o sporą ilość akcji, bijatyki i efekty. Druga ulubiona część po jedynce
Matrix:rewolucje - ostatnio i również bardzo dobra część kończąca trylogię. Mi się bardzo spodobała, zwłaszcza druga połowa filmu wlki ze Smithem
Ogólnie mam całą trylogię Matrixa i chętnie do niej wracam. Zawsze pozostanie jedną z moich ulubionych serii filmów.
_________________ Jason Voorhees żyje, zaraz ciebie zabije.
Matrix- świetny orginalny scenariusz. Rewelacyjnie wyglądające walki. Film bardzo mi się podoba i jest jednym z moich ulubionych. Ma swój klimat i jest świetnie wykonany. Szkoda, że na pierwszej części się nie skończyło.
Matrix Reaktywacja- beznadzieja. Film utonął w formie, treść wypełnia tylko rozmowa Neo z Architektem. Forma strasznie kiepska. Za dużo bullet timeu spodował, że walki straciły na dynamiczności. Na dodatek walka Neo z klonami Smithów pokazana została bez pomysłu. Do niczego nie prowadzi nie ma wogóle żadnego związku właściwie z fabułą. Pomysły w stulu wampiry i duchy to już było totalne przegięcie które wbiło ostatni gwóźdź do trumny.
Matrix Rewolucje- zero treści. Trzeba było zakończyć serie to walnięto jedną bitwę i jedną walkę. Film przepełniony niepotrzebnie mesjanistycznymi metaforami pokazanymi tak dosłownie, że aż szkoda patrzeć.
Ja też jestem za tym iż najlepsza była pierwsza część
Reaktywacja była troszkę przecholowana, ale trudno się nie dziwić skoro to film sci-fi
Rewolucje były bardzo efektowne pod względem wojny jak i walki Smith'a z Neo
Keanu zagrał w każdej części pozytywnie i na wysokim poziomie =) Jak to bywa w Matrix'ie
Imię: Robert
Nazwisko: Horszczaruk
Wiek: 22 Dołączył: 03 Sie 2006 Posty: 706 Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2007-02-10, 23:22
A ja prawdę mówiąc lubię wszystkie części serii, aczkolwiek trójkę najmniej. Wszystkie trzymają dobry poziom, chociaż przesadzono potem troszkę z walkami. Odnośnie montażu, efektów etc. nie mam jak najmniejszych zastrzeżeń.
Taka mała ciekawostka: Ostatnio buszując po księgarnii natknąłem się na pozycję "Filozofia w matrixie". Ech ta komercha. W końcu zawsze się znajdzie paru frajerów/fanatyków którzy nie mają na co wydawać kasę.
Matrix - bez wątpienia najlepsza część. Świetny scenariusz, a przede wszystkim bardzo dobre zrównoważenie ciekawej fabuły z rewelacyjnymi scenami walk.
Matrix Reaktywacja - najgorsza część serii. Pierwsza połowa to gadanie praktycznie o niczym, a druga przepełniona jest prawie samymi walkami.
Matrix Rewolucje - część gorsza od pierwszej, ale lepsza od drugiej. Świetne efekty i chyba najlepsza walka z całej trylogii, czyli spotkanie Neo ze Smithem w strugach deszczu.
Ogólnie każdą część warto zobaczyć chociaż dla efektów specjalnych.
_________________ Top 10 filmów: 1) Pulp Fiction 2) Ojciec Chrzestny 3) Fight Club 4) Requiem dla snu 5) Chłopcy z Ferajny 6) Taksówkarz 7) Matrix 8) Truman Show 9) Leon Zawodowiec 10) Zakochany bez pamięci
Imię: Jakub
Nazwisko: Stach
Wiek: 22 Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 250 Skąd: Wieliczka
Wysłany: 2007-02-11, 10:01
Widziałem tylko pierwszą część w całości i jak dla mnie to ona jest najlepsza. Pozostałe chociaż widziałem tylko po części są i tak dużo słabsze i niczym nie dorownuja Matrixowi.
_________________ "Nikt nie ma dostatecznie dobrej pamięci, aby kłamać zawsze z powodzeniem."
Ludzie oglądają też tłumnie Dlaczego Nie. Masa nigdy nie ma racji, rację mają jednostki wybitne jak ktoś nie wie kto konkretnie to odpowiadam. Czytacie właśnie posta tej osoby
Azgaroth, polecialas teraz Nietzschem, ale uwazaj, kilku w historii bylo takich, ktorzy sie jego ubermenschem zachwycilo i zle skonczyli,oj zle...
A co do Matrixa. Pierwsza czesc bardzo dobra, pozostale- gnioty fabularne, przerost formy nad trescia. Z kina nie pamietam juz nic (powtarzam: NIC)
I teraz zastanowmy sie dlaczego. Jedynka byla bardzo spojna, widac w niej zamysl autorow i pewien pomysl jak rozegrac akcje, czy precyzyjniej: jak rozegrac historie. Dwie pozostale czesci nie beda pasowac,bo sa zbyt naciagane, bo juz nie pasuja. To troche tak jak gdyby wziac sobie Alicje z krainy czarow i nagle opowiedziec w kolejnej czesci historie kuzynki Bialego krolika. Bedzie na sile.
Brak w waszych wypowiedziach glebszej refleksji nad tym,czemu ten film chwycil. Bo nie chodzi tylko o efekty specjalne, choc w duzym stopniu tez. W tej fabule jest cos, co samo w sobie nie jest niczym nowym, pojawia sie od zarania dziejow, jakprzesledzimy literature to juz w Biblii znajdziemy to, co chwycili Wachowscy. Zmienia sie tylko otoczka.
I w Biblii,i pozniej w wielu innych ksiazkach, ktorych nawet nie ma co przywolywac, i w jeszcze wiekszej ilosci filmow pojawia sie w ciaz ten sam motyw wybranca. NEO czyli the ONE, jedyny, wybrany, ten, ktory ma ocalic swiat. Jak nie on to zaden. Ludzkosc czeka na niego od pokolen jak na Chrystusa. Drugie: walka dobra ze zlem. Z tym,ze tutaj owo zlo jest upostaciowione w sztucznej inteligencji i maszynach. To jest jeszcze czestsze. Zeby daleko nie szukac: Gwiezdne Wojny- dokladnie ten sam pomysl. Superman i wszystkie inne many, ktore maja zbawic swiat i ocalic przed zaglada. Zreszta tam Matrix to konglomerat pomyslow zaczerpnietych z roznych dziel, np wlasnie z Alicji w Krainie Czarow (follow the white rabbit czy Neo spogladajacy w lustro- druga czesc przygod Alicji nosi tytul "Po drugiej stronie lustra".Neo dotyka lustra, ktore go pochlania i budzi sie do zycia, tm razem w prawdziwym swieie). Te filmy chwytaja i beda chwytac, o ile sie je ubierze w otoczke,ktora je wyrozni ze wszystkich innych. My podswiadomie wybieramy sobie takie tematy, bo one nam towarzysza od zawsze, sa tak gleboko zakorzenione,ze nawet sie nad tym nie zastanawiamy przewaznie. Ze wskazaniem na przewaznie
Imię: Robert
Nazwisko: Horszczaruk
Wiek: 22 Dołączył: 03 Sie 2006 Posty: 706 Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2007-02-16, 11:35
Ocky napisał/a:
Azgaroth, polecialas teraz Nietzschem...
Albo jak kto woli bohaterem romantycznym. Poza tym raczej wątpię by na świecie było wiele osób, które w pewnym stopniu nie myślały o sobie jak o jednosce wybitnej. Wbrew pozorom jest to raczej typowe zjawisko.
ale uwazaj, kilku w historii bylo takich, ktorzy sie jego ubermenschem zachwycilo i zle skonczyli,oj zle...
Zaryzykuje
Ocky napisał/a:
Brak w waszych wypowiedziach glebszej refleksji nad tym,czemu ten film chwycil.
Bo film nie przedstawia głębszych refleksji. Wachowcy wrzucili różne motywy zmiksowali i podali całkiem sprawną papkę Ja się nie zastanawiam co autor miał na myśli, bo pewnie niewiele za to strzelaniny są perfekcyjne
"Matrix" przedstawia bardzo ciekawy pomysł, zaczerpnięty z platońskiej idei cieni w jaskiniach (nawet jeśli za pośrednictwem "Ghost in the shell") i ułudy, na którą można nabrać ludzkie zmysły. I ten pomysł bracia Wachowscy okrasili nowoczesnymi technologiami, systemami komputerowymi i otoczką science fiction. Efekt wyszedł z tego bardzo dobry, nawet jeśli w fabule było kilka błędów i niekonsekwencji - np.:
1) Jak i po co agenci sprawili, że po wszczepieniu pluskwy Neo obudził się i był przekonany, że to sen? Jeśli go potem jakoś uśpili i odstawili do domu, to po co im to było, skoro już mieli go w garści? I w ogóle jak miało im to pomóc schwytaniu Morfeusza?
2) Skoro dzwoniąc do Neo Morfeusz powiedział, że ta linia jest na podsłuchu, to dlaczego w tej samej rozmowie stwierdził, że gdyby agenci wiedzieli, jaki Neo jest ważny, już by nie żył, po czym wezwał go pod wiadukt? Przecież wtedy była świetna okazja, żeby agenci znowu go zgarnęli. I w sumie ciekaw jestem, dlaczego tego nie zrobili.
3) Dlaczego Cypher został przyjęty na członka załogi statku, skoro był niepewny i żałował, że został odłączony, czemu dał wyraz w rozmowie z Neo? Czy nikt nie podejrzewał, że on może zdradzić?
4) Dlaczego gdy Neo miał stanąć przed Wyrocznią, to razem z nim do Matriksa byli podłączeni wszyscy członkowie załogi Nabuchodonozora, którzy mogli być podłączeni? Przecież wystarczyłoby, żeby byli tam Neo, Morfeusz i Trinity. Nie byli tam potrzebni Mouse, Switch, Cypher ani Apoc.
A tak ogólnie, to można zadać pytanie, dlaczego maszyny i agenci tak utrudnili sobie zadanie, tworząc w Matriksie świat, którego mieszkańcy znali zaawansowaną technikę i elektronikę, w tym komputery, i mogli nadawać piracki sygnał, dzięki któremu włamywali się do Matriksa. Gdyby Matriksem była zamierzchła przeszłość (np. starożytność), w której nikt nie słyszał o komputerach i nie potrafiłby ich obsługiwać, agenci i maszyny nie mieliby problemów z ludźmi uwolnionymi z Matriksa, bo ani nikt nie umiałby ich uwalniać, ani nie znaliby techniki pozwalającej na walkę z maszynami.
Notabene, w kolejnych częściach trylogii nie zauważyłem podobnych wad w fabule.
Plusem jest też oryginalna, niekomercyjna muzyka jako soundtrack - np. prawdziwe techno podczas walki Morfeusza z Neo w programie treningowym i potem podczas sceny walki z ochroniarzami agentów przed uwolnieniem Morfeusza w pierwszej części i goa trance przed finałową walką w "Rewolucjach" i podczas napisów.
http://www.youtube.com/watch?v=C4f0Zns5EZA http://www.youtube.com/watch?v=DOtoIBrBAYE
Jestem pewien, że trylogia "Matrix" to jedyna okazja, przy której tyle osób miało okazję zapoznać się z tymi undergroundowymi gatunkami muzycznymi, bez tego znanymi może 10% społeczeństwa zainteresowanymi szeroko pojętą muzyką elektroniczną.
Poza tym, okazja do posłuchania śpiewu w sanskrycie - języku mało komercyjnym i mało popularnym.
skiszony napisał/a:
wyznawcą części pierwszej, później nieco się rozczarowałem (efekty > treść)
Skąd stwierdzenie, że "Reaktywacja" miała więcej efektów specjalnych niż treści? Rozwój sytuacji, wnioski, jakie można po przemyśleniu wyciągnąć z rozmowy Neo z Wyrocznią przed spotkaniem ze Smithem, z wypowiedzi agenta Smitha do Neo tuż przed ich walką i z rozmowy Neo z Architektem, pozwalają stwierdzić, że "Reaktywacja" rozbudowuje fabułę i świat Matrixa do barokowej głębi. Wystarczy słuchać ze zrozumieniem wypowiedzi Wyroczni, Smitha i Architekta w "Reaktywacji".
To mój pierwszy post na tym forum i być może nie ostatni.
Zgadzam się w pełni z powyższym postem. Osobiście jestem fanem matrixów (TRYLOGII, a nie tylko pierwszej części) i muszę stwierdzić, że opinie w stylu "kolejne części są pozbawione fabuły i pomysłu" są, delikatnie mówiąc, mało poważne. Wg. mnie druga i trzecia część bardzo dobrze rozwijają to, co było przedstawione w pierwszej części i to zarówno pod względem fabuły, jak i wykreowanego świata i postaci w nim występujących.
Jestem przekonany, że publika oczekiwała po kontynuacjach stosunkowo prostego podziału na tych dobrych (rzecz jasna ludzi - rebeliantów) oraz tych złych (maszyny, agenci itp.), tak jak było w pierwszym matrixie, a tym czasem ci niedobrzy Wachowscy ukazali postacie w sposób bardzo niejednoznaczny, co mnie się w kontynuacjach bardzo podobało. I na pewno troszkę naiwne zakończenie (tak jak w jedynce - Neo rozwala złych jednym i jest super - ludzie górą!) byłoby lepiej przyjęte niż to, co było w Rewolucjach.
I rzeczywiście w drugiej i trzeciej części tych luk fabularnych jest znacznie mniej niż w pierwszej (dodam od siebie jeszcze tę scenę, w której Cypher paktuje z agentami w restauracji - no przecież chyba sam się nie podłączył do matrixa, a jeśli któryś z operatorów go obserwował, to musiał widzieć, że agenci są w pobliżu). Ale co tam, to druga i trzecia część są niespójne i nielogiczne, nie?
Co do braku treści w Reaktywacji i Rewolucjach, cóż, polecam obejrzeć jeszcze raz, najlepiej w oryginalnej wersji lub z angielskimi napisami (byle tylko nie z lektorem i polskim tłumaczeniem, które często przeinacza sens wypowiedzi). Eseje, które podał kolega powyżej są mocnym argumentem przemawiającym za tym, że dwójka i trójka mają w sobie bardzo dużo treści, na pewno więcej, niż przeciętny zjadacz popcornu jest w stanie dostrzec.
Teraz pytanie: jakie są właściwie te obiektywne argumenty przeciwko 2 i 3 części??? Popularne opinie w stylu "są do dupy i już, kicha jakich mało" są pozbawione jakichkolwiek argumentów. A chyba najgłupszy "argument" jaki się często pojawia to to, że w 2 i 3 części brak jest tej świeżości i nowatorskości, która była w pierwszej części. DOKŁADNIE to samo można zarzucić filmom: Terminator 2, Imperium Kontratakuje, Władca Pierścieni: Dwie Wieże itp (i ich kontynuacjom).
Jeszcze tylko na koniec napiszę, że do wyrobienia sobie opinii o filmie wystarcza mi zasadniczo jego obejrzenie. Nie potrzebuję żadnych recenzji, rankingów, ocen w bazach filmowych, oscarów czy innych nadętych dupereli. I na pewno żaden krytyk filmowy nie będzie mi sugerował co ma mi się podobać, a co nie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach