Jeden z najbardziej utalentowanych współczesnych aktorów. W 1997 r. otrzymał Oscara za najlepszą rolę drugoplanową w filmie Buntownik z wyboru. Kreacja dr. Seana Mcguire`a przyniosła Williamsowi również nagrodę Stowarzyszenia Aktorów Filmowych.
Urodził się w Chicago w 1951 r. Studiował nauki polityczne w Clermond Men`s College, które wkrótce porzucił i zapisał się do College of Martin na wydział teatralny. Niedługo potem przeniósł się do prestiżowej The Julliard School w Nowym Jorku, gdzie uczył się aktorstwa m.in. u Johna Housemana.
Zadebiutował w Popeye Roberta Altmana. Potem wystąpił w Świecie według Garpa, który przyniósł mu ogromną popularność. Jedną z ważniejszych ról wjrgo karierze jest kreacja w Good Morning Vietnam, za którą Robin Williams otrzymał pierwszą nominację do Oscara. Jednak prawdziwym przełomem okazała się rola w Stowarzyszeniu Umarłych Poetów Petera Weira. Kreacja nauczyciela w męskiej szkole przyniosła Williamsowi drugą nominację do nagrody Akademii.
Jeden z moich ulubionych jesli nie ulubiony aktor. Jesli tylko jest w obsadzie uwazam to juz za duzy plus filmu. Do wszystkich filmow ktore widzialem i w ktorych gral Robin nie mam zadnych zastrzezen. Wiec albo gra w samych dobrych filmach albo jego osoba sprawia ze sa dobre. W kzadym z filmow jego aktorski talen jest na najwyzszym poziomie. Moje ulubione filmy z Williamsem to:
Człowiek przyszłości
Między piekłem a niebem
Pani Doubtfire
Flubber
Aktualnie mozemy go zobaczyc na duzym ekranie w filmie pt. "Noc w muzeum"
Imię: Robert
Nazwisko: Horszczaruk
Wiek: 20 Dołączył: 03 Sie 2006 Posty: 695
Wysłany: 2007-02-04, 12:45
Również jeden z moich ulubionych aktorów. Bardzo sobię cenię go za role we wspomnianym przez ciebie "Good morning Vietnam", "Buntowniku z wyboru", oraz lekko zapomnianym przeze mnie a jakże znakomitym "Jumanji".
Gdy byłem mały był to mój ulubiony aktor. Byłem Robinem Williamsem wprost zafascynowany. Teraz to przeszło, ale nadal go lubię. Świetnie zagrał między innymi w "Good morning Vietnam", "Między piekłem a niebem" i "Buntowniku z wyboru". Nieźle się uśmiałem przy "Pani Doubtfire". Jego roli w "Jumanji" też nie mam nic do zarzucenia. Stworzył tam także ciekawą kreację.
Wysłany: 2007-02-04, 15:59
Opis: Is mocking bird my lullabies?
Świetny aktor, jeden z lepszych komików świata.
Za jego najlepszą rolę uważam tą ze "Stowarzyszenia Umarłych Poetów", dobrą kreację miał również w filmie "Hook". Ostatnio nie miał zbyt ciekawych ról, ale mam nadzieję, że jeszcze coś mu się trafi.
Podobnie jak nasz formowy Dogy uważam, ze najlepszą rolą Robina jest rola w "Stowarzyszenia Umarłych Poetów". Pamiętam jak na "Pani Doubtfire" umierałam z nudów, ale gra aktorska naprawdę wyśmienita Generalnie aktor wie jak zrobic z postaci którą gra kogoś wyjątkowego i zapadającego w pamięć
lubię gościa strasznie charakterystyczny. dobrze, że role w filmach rozrywkowych równoważą się z tymi w bardziej ambitnych dziełach. bardzo mi się podobała jego rola w Fisher king, oczywiście w Stowarzyszeniu... no i w reszcie filmów z nim właściwie
_________________ top 10 1)Pulp fiction 2)Oldboy 3)Matrix 4)Scarface 5)Fight club 6)25. godzina 7)Sin city 8)Gangi Nowego Jorku 9)Adaptacja 10)Być jak John Malkovich 10)Zakochany bez pamięci 10)Ojciec chrzestny itd.
Wysłany: 2007-02-24, 21:22
Opis: After all, tomorrow is a new day.
Mój ulubiony aktor Pokazał, że potrafi zagrać wszystko: od roli dramatycznej, po komiczną! Szczególnie podobał mi się w "Między niebem a piekłem", "Good morning Vietnam", "Stowarzyszenie Umarłych Poetów", "Człowiek przyszłości" i wiele, wiele innych. Świetny aktor!!
Imię: Monika
Wiek: 22 Dołączyła: 24 Sie 2006 Posty: 474
Wysłany: 2007-02-25, 10:06
Bardzo go lubię i to od dawna jak byłam młodsza to pewnie za Jumanji, Pani Doubtfire ale najlepszą według mnie role miał w Stowarzyszeniu Umarłych Poetów.
mnie on jakos sie we lbie zakodowal jako aktor kina familijnego i cos nie moge go stamtad wywalic. Deat Poets Society bylo rzeczywiscie bardzo fajne, ale ogolnie nie moge sie do niego przekonac
Imię: Michał
Wiek: 19 Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 1450
Wysłany: 2010-01-28, 18:52
Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy
Mam tak samo jak Ocky.
Jego wygląd (oczka i uśmiech), mają wymowę w stylu: małe dzieci to jest to!
I w familijnym kinie jeszcze mi to nie przeszkadza, ale w innych filmach z jego udziałem już tak.
_________________ "Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach