Forum Filmowe, Recenzje filmów, Lost: Zagubieni | U nas nie znajdziesz pirackich kopii filmów - ZERO DOWNLOADU, TYLKO DYSKUSJE!

FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Mapa forum | RSS | Zaproś
Rejestracja | Zaloguj
 Ogłoszenie 
Podążaj za Filmowo.net na portalach społecznościowych! Poprzez nie informujemy o nowych artykułach i aktualnościach:

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Diabeł ubiera się u Prady
Autor Wiadomość
Issa 
Tyler Durden



Imię: Iza
Wiek: 19
Dołączyła: 02 Sie 2006
Posty: 407
Skąd: Nisko
Wysłany: 2007-02-17, 14:27   Diabeł ubiera się u Prady
   Opis: Zagoniły się w szaleństwie myśli złożone, marzenia bezsenne.


Temat: Diabeł ubiera się u Prady
Opis tematu: The Devil Wears Prada (2006 r.)



Info o filmie:
reżyseria: David Frankel
scenariusz: Don Roos, Aline Brosh McKenna
zdjęcia: Florian Ballhaus
muzyka: Theodore Shapiro
gatunek: dramt, komedia
data premiery: 06.10.2006 (Polska), 29.06.2006 (świat)
obsada: Meryl Streep, Anne Hathaway, Emily Bunt, Stanley Tucci, Adrian Grenier, Adrian Grenier, Tracie Thoms...

Fabuła:
Ekranizacja powieści Lauren Weisberger, jednego a największych bestsellerów ostatnich lat. Młoda dziewczyna zdobywa upragnioną pracę w jednym z najbardziej prestiżowych nowojorskich magazynów poświęconych modzie, mając nadzieję, że otworzy jej to drogę do wielkiej kariery. Pech w tym, że jej bezwzględna szefowa to kobieta z piekła rodem. (żródło: filmweb.pl)


Spodobał mi się ten film głównie dlatego, że był dobrze zrobiony, lekki, odpowiedni na wolne popołudnie czy wieczór. Z grających aktorów znałam jedynie Meryl Streep, która spisała się świetnie. Nie mam do nic do zarzucenia pozostałym aktorom. Bardzo spodobała mi się ścieżka dźwiękowa, według mnie świetnie pasuje do tego filmu.
_________________
http://change.menelgame.pl/change_please/9897256/
Kliknij, proszę ;)
Ostatnio zmieniony przez Issa 2007-06-09, 11:17, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Kai 
Forrest Gump



Imię: Kasia
Dołączyła: 17 Lut 2007
Posty: 3
Skąd: Z mroku
Wysłany: 2007-02-17, 18:34   

Niedawno dopiero obejrzałam ten film i muszę przyznać, że był całkiem ciekawy. Jednak zakończenie trochę mnie rozczarowało. :-/
_________________
"There is no easy way from the earth to the stars..."
 
 
 
Issa 
Tyler Durden



Imię: Iza
Wiek: 19
Dołączyła: 02 Sie 2006
Posty: 407
Skąd: Nisko
Wysłany: 2007-02-17, 20:06   
   Opis: Zagoniły się w szaleństwie myśli złożone, marzenia bezsenne.


Przypuszczałam, że jednak Andrea zostanie przy Mirandzie i zajmie jeszcze wyższe miejsce w świecie mody i też się rozczarowałam. Ale jakby się tak zastanowić, to jest teraz wolna, może robić, co chce - pracuje, jako redaktorka. I wszędzie ma przetarte szlaki, dzięki właśnie pracy przy Priestly.
_________________
http://change.menelgame.pl/change_please/9897256/
Kliknij, proszę ;)
 
 
 
Mela0607 
Agent Smith



Imię: Sabina
Wiek: 21
Dołączyła: 10 Lut 2007
Posty: 578
Wysłany: 2007-02-17, 20:22   

Ja nie zobaczyłam tego filmu, ale wydaje mi się, ze i dobrze skoro mój brat ocenił "dno" to ja mam podobny gust i wolę nie tracić czasu... to nie dla mnie, chociaż kto wie... może by mi się jednak spodobał... ale jakoś się nie będę o ten film ubiegać no chyba, że sam wpadnie w moje ręce to może zobaczę :)
 
 
 
KhAn 
Indiana Jones



Imię: Jakub
Nazwisko: Stach
Wiek: 22
Dołączył: 01 Sie 2006
Posty: 250
Skąd: Wieliczka
Wysłany: 2007-02-17, 20:51   

Mnie się ten film podobał i to bardzo (choociaż nie jestem żadnym napaleńcem na mode) ale bardzo mnie zaciekawil ;-) co prawa też myślałem, że zostanie przy Mirandzie ale doskonale ten film pokazał, że jeżeli się chce coś osiągnąć w życiu to można to osiągnąć(chociaż czasami nie łatwo jest). Z miłą chęcią obejrze sobie jeszcze raz ten film 8-) ;-)
_________________
"Nikt nie ma dostatecznie dobrej pamięci, aby kłamać zawsze z powodzeniem."

http://www.nextranet.pl?pid=9944.

http://www.nexto.pl/?p=12033

http://s4.metaldamage.onet.pl/c.php?uid=162805

http://www.centrumreklamy...php?refid=58646
 
 
 
Aquariia 
Tyler Durden



Imię: Monika
Wiek: 24
Dołączyła: 24 Sie 2006
Posty: 489
Wysłany: 2007-02-18, 19:13   

Mnie również się podobał. Fabuła trochę oklepana, ale film fajnie zrobiony. O dziwo spodobała mi się Anne Hathaway, bardzo dobra Meryl Streep i Stanley Tucci. Fajnie oglądało miu się ten film.
 
 
 
Natkaaa 
Jack Sparrow


Imię: Natalia
Wiek: 20
Dołączyła: 18 Lis 2006
Posty: 27
Wysłany: 2007-02-24, 13:31   

Film calkiem przyjemny chociaz jak juz tutaj padlo jego zakonczenie troche mnie rozczarowalo.Aktorzy tez swietnie sie spisali zwlaszcza Meryl Streep.Ciekawy i momentami smieszny :-)
 
 
 
Fejna 
Vincent Vega



Wiek: 21
Dołączyła: 30 Wrz 2006
Posty: 25
Skąd: okolice Świdnicy
Wysłany: 2007-06-08, 10:03   

Film bardzo mi sie podobal. Swietna gra aktorska Meryl Streep i Anne Hathaway. Fabuła bdb.; Pierwszy raz spotkalam sie z takim pomyslem na scenariusz. Komedia naprawde z wyzszej polki. Polecam kazdemu. Film potiwerdza tylko ze LUDZIE sie nie zmieniaja :P
Ps. Liczyłam na to, ze Meryl dostanie oscara, bo jej sie nalezalo.
_________________
Tempus est vita, tempus est mora - czas jest zyciem, czas jest smiercia. Rafael Abalos "Grimpow"
 
 
 
Ktoś 
Indiana Jones



Imię: Hanka
Wiek: 22
Dołączyła: 06 Maj 2007
Posty: 130
Skąd: Zakopane
Wysłany: 2007-06-08, 10:37   
   Opis: Chcesz poczuć, że żyjesz? Zabij się. J>K


Scenaruisz nie był zaś taki oryginalny, poza tym fabuła to przecież zasługa książki.
Po tym filmie można kompleksów sie nabawić :-P Cholernie wciągający, a jego największą załugą jest obecny przez cały film subtelny dowcip i oczywiście genialna muzyka.
 
 
 
Dusqmad 
Administrator



Imię: Michał
Wiek: 21
Dołączył: 01 Sie 2006
Posty: 1579
Wysłany: 2007-06-08, 15:06   
   Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy


Film ogólnie dobry. Przede wszystkim spodobały mi się role Streep i Tucci'ego. Ogólnie trudno sypać jakimiś zarzutami, ale wynudziłem się strasznie. Typowo kobiece kino.
_________________
"Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
 
 
Fejna 
Vincent Vega



Wiek: 21
Dołączyła: 30 Wrz 2006
Posty: 25
Skąd: okolice Świdnicy
Wysłany: 2007-06-08, 17:53   

Dziwne :P mojemu tacie sie podobalo - moze dlatego ze ma identycznego szefa ?
Oglada to za kazdym razem jak go wkurzy.
_________________
Tempus est vita, tempus est mora - czas jest zyciem, czas jest smiercia. Rafael Abalos "Grimpow"
 
 
 
Guskas 
Terminator



Imię: Agnieszka
Wiek: 19
Dołączyła: 10 Maj 2007
Posty: 93
Wysłany: 2007-06-12, 12:40   

Świetny film. Ja troche interesuję się modą, więc tym bardziej mi sie podobał :mrgreen:
_________________
"Wolność inspiracji i wolność twórczości to pierwsza zasada sztuki"
 
 
Aletheia 
Indiana Jones



Dołączyła: 14 Sie 2007
Posty: 261
Wysłany: 2007-12-03, 20:41   

Issa napisał/a:
dobrze zrobiony

Tak, to dobre określenie. Nie ma specjalnie za co pochwalić, ale i nie ma się za co szczególnie przywalić. To chyba właśnie to nazywają "dobrym rzemiosłem".

Właściwie nic w fabule mnie nie zaskoczyło, wliczając zakończenie. Niby powinnam uważać to za minus, ale niech tam, to nie kryminał, nie upieram się przy zaskoczeniach.

Spodobała mi się kreacja Meryl Streep. Jest bardzo wyważona, spokojna, nie sądzicie? Bardzo oszczędnymi środkami (jej wygląd był bardziej krzykliwy niż gra) osiągnęła bardzo mocny, przekonujący efekt. Przy tym jej Miranda wydała mi się rzeczywiście realistyczna, żywa.
Anne Hathaway chwilami działała mi na nerwy tym rozdziawionym wytrzeszczem, ale ogólnie była OK. Tyle tylko, że jeśli filmowcy chcieli mi wcisnąć, że patrzę na brzydkie kaczątko, to mogli się bardziej postarać. Ona niby jest gruba? Nawet jak na standardy z wybiegów? To chyba ja ślepa... Emily-zza-drugiego-biurka miała więcej do poprawienia.

Najciekawszym dla mnie momentem był monolog Mirandy o tym jak moda "spływa" ze szczytów haute couture do second handów. Miała rację, co by nie mówić.

Film przy okazji pokazuje, że niedobrze popadać w skrajności. Początkowe spódnice i swetrzyska Andrei były rzeczywiście straszne, ale późniejszy wypindrzony manekin był niewiele lepszy. Najlepiej wyglądała w ostatnich scenach - dżinsy, krótka kurteczka, wygodna (wreszcie...) torebka, medalion... No dobrze, może mi się spodobało, bo sama tak najczęściej wyglądam :641:
 
 
Inspiration 
Mad Max



Wiek: 24
Dołączyła: 25 Lip 2007
Posty: 70
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-12-09, 10:14   

Zacznę od tego, że zakończenie kompletnie mi się nie podobało. Ja inaczej pokierowałabym losami głównej bohaterki ;)
O niczyjej grze aktorskiej się wypowiem, bo nie zwracałam na to uwagi. Warunki nie były korzystne. Sama fabuła była ok, realizacja również, nie mam się do czego przyczepić. Film do oberzenia w towarzystwie kumpelek.
_________________
LastFm
 
 
Aletheia 
Indiana Jones



Dołączyła: 14 Sie 2007
Posty: 261
Wysłany: 2007-12-09, 13:57   

Inspiration napisał/a:
Zacznę od tego, że zakończenie kompletnie mi się nie podobało. Ja inaczej pokierowałabym losami głównej bohaterki

A konkretnie?
Mnie też zakończenie nie zachwyciło, bo wydało mi się takie oczywiste, wyprane z wszelkiego pomysłu. Andrea jest właściwie w tym samym punkcie, z którego wyszła. Tyle, że zebrała trochę doświadczenia, które jednak potwierdziło jej nastawienie z początku filmu. Całość wygląda mniej więcej tak: pogarda dla wyścigu szczurów i szaleństwa mody --> stopniowe "zarażenie" atmosferą miejsca pracy --> wstrząs, otrzeźwienie, powrót do starych przekonań i celów. Niewiele zyskała poza lepszym gustem w doborze ciuchów.
Sama nie wiem właściwie co by tam należało zmienić, więc jestem ciekawa Twojego pomysłu. :-)

Inspiration napisał/a:
Warunki nie były korzystne.

To znaczy okoliczności oglądania, czy warunki samego filmu? Meryl Streep, uważam, miała spore pole do popisu i dobrze je wykorzystała.

Inspiration napisał/a:
Film do oberzenia w towarzystwie kumpelek.

Owszem, dobry na babski wieczór. Nic co by się szczególnie przeżywało, ale odpowiedni jako rozrywka.
 
 
Inspiration 
Mad Max



Wiek: 24
Dołączyła: 25 Lip 2007
Posty: 70
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-12-10, 15:19   

Aletheia napisał/a:
Inspiration napisał/a:
Zacznę od tego, że zakończenie kompletnie mi się nie podobało. Ja inaczej pokierowałabym losami głównej bohaterki

A konkretnie?


Film oglądałam dość dawno temu i już mało pamiętam, ale postaram się na to odpowiedzieć. Ja bym zrobiła tak, że główna bohaterka zostaje w pracy [nie wiem już czy znalazła inną cz nie]. Dla mnie osobiście to było trochę głupie, wiedziała w co się pakuje i teraz ucieka, bo jej nie pasuje? Takie jest życie w tym świecie - wyścig szczurów ;) No i jakoś nie przekonało mnie zakończenie jej związku z facetem z którym dotychczas była.

Aletheia napisał/a:
Inspiration napisał/a:
Warunki nie były korzystne.

To znaczy okoliczności oglądania, czy warunki samego filmu? Meryl Streep, uważam, miała spore pole do popisu i dobrze je wykorzystała.


Tutaj miałam na myśli okoliczności oglądania, a do tego lektor który mnie osobiście nie pozwala się skupić na grze aktorów ;-)
_________________
LastFm
 
 
Aletheia 
Indiana Jones



Dołączyła: 14 Sie 2007
Posty: 261
Wysłany: 2007-12-10, 16:39   

Inspiration napisał/a:
Ja bym zrobiła tak, że główna bohaterka zostaje w pracy [nie wiem już czy znalazła inną cz nie]. Dla mnie osobiście to było trochę głupie, wiedziała w co się pakuje i teraz ucieka, bo jej nie pasuje?

Ja oglądałam w zeszłym tygodniu.
!!! SPOILERY !!! Chociaż przewidywalne do obrzydzenia...
Porzuciła tą redakcję, ale poszła do szukać pracy gdzie indziej. Przyjęli ją w innej, odniosłam wrażenie, że typu informacyjno-reportażowego. Czyli właściwie to, po co przyjechała do Nowego Jorku, to o czym marzyła, racja? Facet, który ją przyjmował, powiedział, że Miranda wystawiła jej paskudną opinię (dosłownie: wyjątkowo się na niej zawiodła), zatem przyjmuje ją bo musiała zrobić coś dobrego. ;-)
Od początku przecież nie chciała zostać w "Review" (tak to się nazywało?), zależało jej tylko na referencjach (Ta Co Wytrzymała Ze Smoczycą).
Właśnie dlatego brak mi pomysłu w tym zakończeniu - dostajemy to, czego spodziewaliśmy się od pierwszych scen.

Inspiration napisał/a:
No i jakoś nie przekonało mnie zakończenie jej związku z facetem z którym dotychczas była.

Zerwali (właściwie to on uciął sprawę) ale potem do niego wróciła. Było spotkanie w tonie "spróbujmy od nowa". Wyglądało że on też chciałby.

Inspiration napisał/a:
lektor który mnie osobiście nie pozwala się skupić na grze aktorów

O tak. Z tym, że niektórych lektorów bardziej "słychać", a innych da się wytrzymać, nawet zapomnieć o nich oglądając. Nie znoszę takich, którzy próbują na siłę się zaznaczyć intonacją i udają dodatkowych aktorów. Albo "poprawiają" oryginał. :evil:
 
 
Aquariia 
Tyler Durden



Imię: Monika
Wiek: 24
Dołączyła: 24 Sie 2006
Posty: 489
Wysłany: 2007-12-11, 16:24   

No właśnie. film wydaje się być dobrze zrobiony, ale to zakończenie takie nijakie. To juz lepiej, żeby ją tam jakiś samochód rozjechał. ;) Z jednej strony zakończenie nie podobało mi się, ale zupełnie nie mam pomysłu na inne. Jak już powiedziałaś Aletheia jej życie za wiele się nie zmienia, można się domyślać, że facet do niej wróci, więc cały ten wyścig szczurów wychodzi jej na dobre. Ma referencje, kase i lepiej się ubiera. Żadnego morału? Chociaż może nie powinnam wymagać morału od takiego filmu. Czekam na lepszy pomysł na zakończenie filmu.

Cytat:
Facet, który ją przyjmował, powiedział, że Miranda wystawiła jej paskudną opinię (dosłownie: wyjątkowo się na niej zawiodła), zatem przyjmuje ją bo musiała zrobić coś dobrego.

Hehe. te Hollywoodzkie żarciki.

Jeszcze zastanawiam się na jedą kwestią. Kiedy Stanley Tucci pomagał zmienić wygląd głównej bohaterce to dał jej dużo ciuchów, butów itp. I co to wszyzstko tak za darmo? Przecież to drogie rzeczy są. ;-)
 
 
 
Aletheia 
Indiana Jones



Dołączyła: 14 Sie 2007
Posty: 261
Wysłany: 2007-12-11, 20:12   

Aquariia napisał/a:
To juz lepiej, żeby ją tam jakiś samochód rozjechał.

Z Mirandą za kierownicą? :mrgreen:

Aquariia napisał/a:
Chociaż może nie powinnam wymagać morału od takiego filmu.

A ja bym wymagała. W tym filmie morały wylewają się z ekranu od pierwszych scen (Pamiętajcie, dzieci, najważniejsze to nie poddawać się i pozostać sobą w obliczu przeciwności i wrednych szefów. Determinacja i wierność marzeniom pozwolą ci dopiąć każdego celu.) Zebrane Mądrości Hollywood na Każdy Dzień Roku, w promocyjnym pakiecie z Niezawodną Miarką Wiary w Siebie zaoszczędzisz 0,01 $. Kup już dziś i ruszaj podbijać wielkie miasto!!!
I po całym filmie w tym tonie, zakończenie jakoś się ...rozjeżdża? W każdym razie jest blade, nijakie.

Aquariia napisał/a:
I co to wszyzstko tak za darmo? Przecież to drogie rzeczy są.

Ha, to samo pomyślałam, kiedy ją pierwszy raz zabrał do magazynów. Dobra, ostatecznie zrozumiałabym, że jej to pożyczył, jako żywej reprezentacji firmy. Ale kiedy odeszła z redakcji? Nie upomniał się o zwrot? Przecież to nawet nie należało do niego.
 
 
Inspiration 
Mad Max



Wiek: 24
Dołączyła: 25 Lip 2007
Posty: 70
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-12-11, 21:24   

Aletheia napisał/a:
Ja oglądałam w zeszłym tygodniu.
!!! SPOILERY !!! Chociaż przewidywalne do obrzydzenia...
Porzuciła tą redakcję, ale poszła do szukać pracy gdzie indziej. Przyjęli ją w innej, odniosłam wrażenie, że typu informacyjno-reportażowego. Czyli właściwie to, po co przyjechała do Nowego Jorku, to o czym marzyła, racja? Facet, który ją przyjmował, powiedział, że Miranda wystawiła jej paskudną opinię (dosłownie: wyjątkowo się na niej zawiodła), zatem przyjmuje ją bo musiała zrobić coś dobrego.
Od początku przecież nie chciała zostać w "Review" (tak to się nazywało?), zależało jej tylko na referencjach (Ta Co Wytrzymała Ze Smoczycą).
Właśnie dlatego brak mi pomysłu w tym zakończeniu - dostajemy to, czego spodziewaliśmy się od pierwszych scen.


No to teraz zmienia to trochę moje myślenie na temat zakończenia, chociaż wciąż utrzymuję, ze nie podobało mi się. Kurcze i teraz mam pustkę jakby mogły inaczej się potoczyć jej losy, tak żeby nas zakoczyły.

Aquariia napisał/a:
To juz lepiej, żeby ją tam jakiś samochód rozjechał.


Nie głupi pomysł, nie głupi. :-D

Aletheia napisał/a:
Zerwali (właściwie to on uciął sprawę) ale potem do niego wróciła. Było spotkanie w tonie "spróbujmy od nowa". Wyglądało że on też chciałby.


Pamiętam, że się w kawiarni czy coś spotkali, ale myślałam, że po ostatniej rozmowie jednak nie było szans na powrót. Chociaż Amerykańce zawsze muszą dać ten happy end w tego typu sprawach.

Aletheia napisał/a:
O tak. Z tym, że niektórych lektorów bardziej "słychać", a innych da się wytrzymać, nawet zapomnieć o nich oglądając. Nie znoszę takich, którzy próbują na siłę się zaznaczyć intonacją i udają dodatkowych aktorów. Albo "poprawiają" oryginał.


Pamiętam jak w pewnym filmie lektor pomylił imię bohaterki z lekarzem... Lektor jest przydatny tylko gdy się grupowo ogląda coś, bo tak to naprawdę nie da się go wytrzymac jak mówiłaś.

Aquariia napisał/a:
I co to wszyzstko tak za darmo?


Hmm może jakieś niedopatrzenie w scenariuszu... Bo mnie to też zastanowiło ;)
_________________
LastFm
 
 
Aletheia 
Indiana Jones



Dołączyła: 14 Sie 2007
Posty: 261
Wysłany: 2007-12-11, 21:56   

Inspiration napisał/a:
Nie głupi pomysł, nie głupi.

Ciekawe, że często wystarczy ubić bohatera, żeby film zyskał na wartości. Ależ my projekty snujemy. Sabat czarownic. :mrgreen:

Inspiration napisał/a:
myślałam, że po ostatniej rozmowie jednak nie było szans na powrót

A bo to też jakieś niemrawe było. O ile pamiętam, on dostał w międzyczasie pracę w innym mieście, ona miała dołączyć chyba do niego. To co w końcu z tą jej nową pracą...?

Inspiration napisał/a:
nie da się go wytrzymac jak mówiłaś.

Pisałam, że się da, ale tylko niektórych. :-P

Właśnie wymyśliłam, że Andrea powinna założyć konkurencyjny magazyn o modzie i ściągnąć do niego Tucciego (Miranda go wyślizgała, pamiętacie?). Magazyn powinien po latach (albo błyskawicznie) zepchnąć "Review" z pozycji najważniejszej wyroczni, a Mirandę szlag by trafił (oficjalnie, bo po cichu byłaby dumna z Andrei). Skąd by na to wszystko wzięła kasę? Może jakiś konkurs... Za Pulitzera coś płacą? Wygrałaby reportażem "Mój rok ze Smoczycą".
Już Was zemdliło? :-) Bo mnie przy drugim zdaniu. To byłby Hollywood do trzeciej potęgi. Wzór fabuły zgrany, oklepany i wytarty aż do kompletnego zużycia. Może powinnyśmy się cieszyć, że jednak jest jak jest. Jak widać, mogło być gorzej. Chyba, że wtedy oceniłybyśmy coś takiego jako fajną bajkę? Zależy od wykonania.
 
 
Inspiration 
Mad Max



Wiek: 24
Dołączyła: 25 Lip 2007
Posty: 70
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-12-13, 18:33   

Aletheia napisał/a:
Ciekawe, że często wystarczy ubić bohatera, żeby film zyskał na wartości. Ależ my projekty snujemy. Sabat czarownic.


Czasami tylko to potrafi uratować film :lol:

Aletheia napisał/a:
A bo to też jakieś niemrawe było. O ile pamiętam, on dostał w międzyczasie pracę w innym mieście, ona miała dołączyć chyba do niego. To co w końcu z tą jej nową pracą...?


Chyba na siłę wcisneli ten wątek do filmu, bo wyjątkowo nieudany był.

Aletheia napisał/a:
Pisałam, że się da, ale tylko niektórych.


To prawei to samo :P

Aletheia napisał/a:
Właśnie wymyśliłam, że Andrea powinna założyć konkurencyjny magazyn o modzie i ściągnąć do niego Tucciego (Miranda go wyślizgała, pamiętacie?). Magazyn powinien po latach (albo błyskawicznie) zepchnąć "Review" z pozycji najważniejszej wyroczni, a Mirandę szlag by trafił (oficjalnie, bo po cichu byłaby dumna z Andrei). Skąd by na to wszystko wzięła kasę? Może jakiś konkurs... Za Pulitzera coś płacą? Wygrałaby reportażem "Mój rok ze Smoczycą".


Wykorzystałabym ten pomysł do nakręcenia drugiej części aby zarobić jeszcze więcej. Chyba faktycznie powinnysmy się cieszyć tym zakończeniem, które dostałyśmy :lol:
_________________
LastFm
 
 
Aletheia 
Indiana Jones



Dołączyła: 14 Sie 2007
Posty: 261
Wysłany: 2007-12-13, 20:48   

Inspiration napisał/a:
Chyba na siłę wcisneli ten wątek do filmu, bo wyjątkowo nieudany był.

Na moje oko, to też miała być część moralizatorstwa. "Pamiętajcie dziewczynki, pęd za karierą może wam zniszczyć życie osobiste." Biorąc to pod uwagę, Andrea po prostu MUSIAŁA się pośliznąć na tym "sukcesie" i pożałować, że porzuciła przyjaciół w ogólności, a chłopaka w szczególności. To by tłumaczyło, czemu on praktycznie nie miał żadnych wad. Przecież my przed ekranem musimy wrzasnąć "Idiotko, taki wzór cnót porzucasz?!". To chyba musi być żelazny punkt kursów dla scenarzystów - "Jak wcisnąć morał". Scenarzysta "Diabła" chyba nie dotrwał do kolejnego wykładu - "Jak wcisnąć morał, żeby nie wyglądał na morał." :roll:

Inspiration napisał/a:
To prawei to samo

" 'Prawie' robi wielką różnicę..." ;-) A wyjątki są tym ważniejsze im rzadsze. A zresztą wolę nie wybrzydzać zbytnio na lektorów, bo zostanę na filmowej pustyni. ;-)

Inspiration napisał/a:
Wykorzystałabym ten pomysł do nakręcenia drugiej części aby zarobić jeszcze więcej.

NIEEE !!! :651: Nie strasz... Dostrzegam u Ciebie wyraźne początki rasowego zmysłu producenckiego. :641:
 
 
Aquariia 
Tyler Durden



Imię: Monika
Wiek: 24
Dołączyła: 24 Sie 2006
Posty: 489
Wysłany: 2007-12-14, 23:36   

Aletheia napisał/a:
Ciekawe, że często wystarczy ubić bohatera, żeby film zyskał na wartości. Ależ my projekty snujemy. Sabat czarownic.

Ja poprostu lubię nieszczęśliwe zakończenia.
Inspiration napisał/a:
Czasami tylko to potrafi uratować film

Martwy odrazu jakiś taki bardziej sympatyczny.

Aletheia napisał/a:
Właśnie wymyśliłam, że Andrea powinna założyć konkurencyjny magazyn o modzie i ściągnąć do niego Tucciego (Miranda go wyślizgała, pamiętacie?). Magazyn powinien po latach (albo błyskawicznie) zepchnąć "Review" z pozycji najważniejszej wyroczni, a Mirandę szlag by trafił (oficjalnie, bo po cichu byłaby dumna z Andrei). Skąd by na to wszystko wzięła kasę? Może jakiś konkurs... Za Pulitzera coś płacą? Wygrałaby reportażem "Mój rok ze Smoczycą".


To już pomysł na drugą cześć co najmniej. Czyli praca pochłonęłaby ją na dobre. Chłopak napewno by ją rzucił. Później zrobiłaby się z niej druga Miranda. I znowu problem z zakończeniem. Może na końcu opamiętuje się. Zdaje sobie sprawę, że praca nie jest najważniejsza, leci na spotkanie z ukochanym, którego tak naprawdę cały czas kochała tylko chęć zdobywania pieniędzy przysłoniła jej wszystko. :-P Szczęśliwa Andrea już prawie ląduje, ale bardzo nam przykro, samolot nie trafia w lądowisko. :diabelek: Nikt nie przeżył. I jakaś smutna muzyczka na koniec.
 
 
 
Inspiration 
Mad Max



Wiek: 24
Dołączyła: 25 Lip 2007
Posty: 70
Skąd: Kraków
Wysłany: 2007-12-16, 09:52   

Aletheia napisał/a:
Na moje oko, to też miała być część moralizatorstwa.


No racja, kompletnie zapomniałam, że coś takiego istnieje w filmach :oops: Robisz źle to i kara musi być, robisz dobrze, a nagroda cię za to nie ominie. Chłopak bohaterki może i nie miał wad, ale kiedy się rozstali miałam ochotę krzyknąć: "Bardzo dobrze, nareszcie!" :mrgreen:

Aletheia napisał/a:
A zresztą wolę nie wybrzydzać zbytnio na lektorów, bo zostanę na filmowej pustyni.


Przemyślałam i stwierdzam, że jednak są dobrzy lektorzy. No i to dość wygodna forma oglądania gdy nie ma się ochoty na czytanie :P

Aletheia napisał/a:
Dostrzegam u Ciebie wyraźne początki rasowego zmysłu producenckiego.


Wszystko jest możliwe w życiu ;-)
_________________
LastFm
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime
Template created by Gozda :: Template theme based on warezfactory.info


Szukaj na forum:


Polecamy: Zlewozmywaki granitowe | Meble kuchenne | Zlewozmywaki | Zlewozmywaki narożne | gry flash | Michael Emerson | chwilówki | pożyczki chwilówki