Imię: Michał
Wiek: 19 Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 1450
Wysłany: 2007-03-18, 15:09 Osaczony Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy
Cytat:
Info o filmie:
reżyseria: Florent Emilio Siri
scenariusz: Doug Richardson
zdjęcia: Giovanni Fiore Coltellacci
muzyka: Alexandre Desplat
gatunek: Thriller
data premiery: 2005-09-16 (Polska) , 2005-03-09 (Świat)
obsada: Bruce Willis, Jonathan Tucker, Ben Foster, Serena Scott Thomas
Fabuła: Negocjator jednostki antyterrorystycznej, Jeff Talley, po tragicznie nieudanej akcji rezygnuje z pracy w Los Angeles i przyjmuje posadę szefa policji w sennym miasteczku Bristo Camino w hrabstwie Ventura. Jednak w pewien poniedziałkowy poranek jego spokojna egzystencja zostaje nagle zakłócona i wszystko wskazuje na to, że życie Talley'a - tak zawodowe, jak i osobiste - zmieni się bezpowrotnie. (żródło: stopklatka.pl)
Jestem pod wrażeniem – to jeden z najlepszych filmów akcji jakie ostatnimi czasy widziałem. Świetnie zagrany, przesycony napięciem, nie pozwalający oderwać wzroku od ekranu nawet na moment, wręcz hipnotyzujący widza. Może w scenariuszu brak czegoś nowego, nie jest on zachwycający, ale wykonanie zupełnie tuszuje jego daleką drogę do genialności. Świetnie odegrana rola jednego z młodocianych przestępców, Marsa. Ben Foster, który się w niego wcielił zagrał niezwykle intrygująco, umiał samym spojrzeniem zaniepokoić, a jednocześnie dało się zauważyć w tych nienawistnych oczach głęboki dramat drzemiący w postaci. Pozostała czesać obsady też nie zawodzi. Bardzo podobał mi się występ Willisa, który dostał rolę znacznie różniącą się od wcześniejszych - nie jest tu takim twardzielem, zdarzy mu się zapłakać, czy nie panować nad sytuacją. Dojrzała kreacja.
Film klimatem bardzo przypomina „Azyl” - mamy bogaty dom, przestępców między którymi dzielą się zdania., rodzi się konflikt i wreszcie coś na wzór azylu, czyli szyb wentylacyjny, w którzy schronił się mały chłopiec. Mógłbym zaryzykować stwierdzenia, że twórcy „Osaczonego” właśnie tym filmem się inspirowali.
Ostatnio zrodziła się tutaj moda na wystawianie filmom ocen – 8/10 (choć zastanawiam się nawet nad 9)
_________________ "Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
Film również mi się bardzo podobał. Podobny do "Azylu" Finchera, ale mnóstwo akcji i dobra gra aktorska sprawiały, że aż chciało się patrzeć. W dodatku był Willis, a on w taki filmach jest praktycznie gwarancją sukcesu.
Jednak, albo coś na początku przeoczyłem, albo ten film był strasznie nielogiczny.
Dlaczego mafia tak bardzo chciała odzyskać tę płytę DVD, że aż porwała rodzinę Talleya? Przecież Ci młodociani przestępcy wcale o tej płytce nie wiedzieli i na pewno by jej nie ukradli.
Po co było tyle szumu z odzyskaniem DVD i straszeniem Talleya, że zabiją mu żonę i córkę, skoro gangsterzy nawet nie poczekali, aż zrobi swoje i wkroczyli po płytę sami?
_________________ Top 10 filmów: 1) Pulp Fiction 2) Ojciec Chrzestny 3) Fight Club 4) Requiem dla snu 5) Chłopcy z Ferajny 6) Taksówkarz 7) Matrix 8) Truman Show 9) Leon Zawodowiec 10) Zakochany bez pamięci
film jest fajny, przyjemnie sie oglada, nareszcie Willis nie gra w nim takiego twardziela. Najbardziej smieszy mnie tlumaczenie filmu, orginalna nazwa filmu brzmi "Hostage" co po polsku oznacza zakladnik . Jak dzwonilam do brata nie moglismy sie dogadac na temat tego filmu, ja mu mowilam zakladnik, a on mowil mi o innym filmie
_________________ When I die, bury me upside-down, so the world can kiss my ass
Imię: Marek
Wiek: 23 Dołączył: 04 Mar 2007 Posty: 160
Wysłany: 2007-03-20, 00:26
iskierka napisał/a:
ginalna nazwa filmu brzmi "Hostage" co po polsku oznacza zakladnik . Jak dzwonilam do brata nie moglismy sie dogadac na temat tego filmu, ja mu mowilam zakladnik, a on mowil mi o innym filmie
A film jest całkiem udaną produkcją niby bez rewelacji ale w miare ciekawy i dobrze zrealizowany od taki średniak wybijający się trochę ponad przeciętność ja lubie filmy o twardzielach z problemami i lubie Bruca więc mi sie podobało chociaż film w żadnym wypadku mnie nie zachwycił.
Wysłany: 2007-04-14, 10:15
Opis: Is mocking bird my lullabies?
Nie wiedziałem nawet, że jest polska nazwa dla tego filmu, myślałem że przyjęło się "Hostage", dlatego przeoczyłem go gdy leciał w tv. A szkoda, bo z chęcią obejrzałbym go jeszcze raz. Jak na dzisiejsze czasy to bardzo ciekawy scenariusz, poruszająca gra aktorska oraz świetnie ukazani bohaterowie. Jeden z lepszych filmów akcji ostatnich lat - 08/10.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach