Imię: Robert
Nazwisko: Horszczaruk
Wiek: 22 Dołączył: 03 Sie 2006 Posty: 706 Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2006-08-10, 15:16 Efekt motyla
Cytat:
Info o filmie:
reżyseria: J. Mackye Gruber, Eric Bress
scenariusz: Eric Bress, J. Mackye Gruber
zdjęcia: Matthew F. Leonetti
muzyka: Michael Suby
data premiery: 2004-06-18 (Polska) , 2004-01-22 (Świat)
obsada:Ashton Kutcher, Amy Smart, Elden Henson
Fabuła: Bohaterem filmu jest Evan Treborn, który jako włody chłopiec miewa omdlenia które powodują, że jego mózg nie rejestruje wydarzeń, przez co Evan nie pamięta co sie z nim działo w czasie omdlenia. Terapeuta zalecił mu prowadzenie szczegółowych pamiętników z dokładnym opisem każdego dnia. Kiedy Evan jest już na studiach przez przypadek zaczyna czytać pamiętnik i przenosi się w przeszłość, w sytuacjach w których miewał omdlenia i nic z nich nie pamięta. Z czasem odkrywa, że może zmieniać wspomnienia, zmieniając tym samym teraźniejszość. (źródło: filmweb.pl)
Świetny film, po prostu świetny... Historia Evana i jego prób zmiany teraźniejszości na lepsze, jest wyśmienita, cały czas trzyma w napięciu, niewątpliwie wpływa na to dobra gra aktorska, zwłaszcza Ashtona Kutchera(Evan) W filmie pokazana jest smutna prawda, że aby zapewnić szczęście bliskim, nie raz trzeba zrezygnować z osobistego szczęścia...
Wspaniały film, po którym na pewno nie będziecie czuć się zawiedzeni... Polecam.
Ostatnio zmieniony przez Rubenos 2006-08-10, 17:55, w całości zmieniany 1 raz
Wg mnie, najlepszy film jaki w życiu oglądałem. Taaak.... Super, po prostu super, tyle moge powiedzieć. Bardzo polecam! @Rubenos, a z jakim zakończeniem ogladałeś? Bo są dwie wersje filmy - kinowa i DC (director's cut- która jest o niebo lepsza).
_________________ Nigerzy moi czarni bracia! oooo nigeryyy..
Wiek: 23 Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 173 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 2006-08-11, 21:11
Film mie sie nie spodobał, mam wrażenie, że co niektórzy na siłe doszukują sie w nim oryginalności, a ja jej tam wcale nie widze. Jałowy scenariusz, tandetna gra aktorska, cała oprawa filmu to całkowita prostota. Reżyser chciał wytworzyć specyficzny, refleksyjny i ciężki klimat, ale wg mnie zupełnie mu to nie wyszło. Film nie musi być innowacyjny i pełny nowatorstwa żeby przyjemnie sie do oglądało, ale w tej produkcji pozytywów raczej nie dostrzegam. Jak słysze gdy ktoś nazywa ten film kultowym (a znam takich) to robi mi się słabo . Jak dla mnie to kolejna, niczym nie wyróżniająca się produkcja, o której za pare lat, mało kto będzie pamiętał.
Wysłany: 2006-08-18, 16:31
Opis: Is mocking bird my lullabies?
Skończyłem walkę z płytą
Właśnie skończyłem oglądać. Nie powiem, że mi się nie podobało, ale na pewno widziałem lepsze filmy (w tym tygodniu już trzy lepsze ogladałem - świadczy to o tym, że nie jest to jakis wielki fim). Fabuła jest ciekawa, akcja dzieje sie szybko dzięki czemu, mogę śmiało powiedzieć, że nudzić się, nie nudziłem. Ale chciałbym jeszcze raz podkreślić - to nie jest wielki film. Tak jak powiedział Kirk, za pare lat, malo kto będzie o nim pamiętał. Ale Ashton Kutcher IMHO dobrze zagrał.
EDIT
W 2008 roku druga część!
Na filmwebie film ten zajmuje 4 miejsce, a wiec zwolenników takiegoz kina trochę się nazbierało
Wiek: 23 Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 173 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 2006-08-18, 18:53
Jak dowiedziałem się, że ten film jest na czwartym miejscu to zwątpiłem
To proste kino rozrywkowe, a ludzie na siłe przyklejają mu plakietkę Kino Ambitne...
Film niezły, bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Ashton Kutcher, po którym spodziewałem się tylko ról w głupkowatych komediach typu "Stary gdzie moja bryka",fabuła wciąga, ogólnie to nie mam nic do zarzucenia.
O jaaaaaaa....... Ale mnie wkurzyłeś BlackDog tym spoilerem drugiej części! Jak bym sie dowiedział pół roku przed premierą to byłbym wniebowzięty! A teraz jestem wkurwony bo musze czekać 2 lata! Ale jakoś wytrzymam Kurrdeee.... o jaaaa.... jess jess jess !!
_________________ Nigerzy moi czarni bracia! oooo nigeryyy..
Filmik po prostu KOSMOS. Kocham wszystkie filmiki które są zryte psyhicznie, zaczynasz się w nich gubić i nie wiesz o co LoTTo hehe. Wg mnie "Efekt Motyla" jest genialny i zalicza się do moich ulubionych filmów. I pomyśleć że ściągnęłam go przez przypadek
_________________ Biorąc pod uwagę moje niekonwencjonalne łączenie faktów to czasem pisze jak idiotka
Niekonwencja nieokiełznana przez niewymowną głupotę
Na mnie film specjalnego wrażenie ne4i zrobił. Zgadzam sie z Kirkiem i nie rozumeim dlaczego ludzie chcą z niego zrobić takie wielkie ambitne dzieło. Film poprostu obejrzałąm..owszem zachwyciłam sie, ale odeszłam od DVD i zajęłam sie własnymi innymi sprawami..a film poprostu oddałam. Kreacja Ashtona i jego gra pozytywnie mnie zaskoczyła..pokazał, ze umie zagrać nei tylko w jakiś tam komedyjkach dla młodych. generalnie..widziałąm lepsze filmy..wiele lepszych
Wysłany: 2006-08-22, 16:48
Opis: Is mocking bird my lullabies?
kacperski napisał/a:
Ale mnie wkurzyłeś BlackDog tym spoilerem drugiej części!
Bardzo przepraszam, nie chciałem nikogo denerwować ;p
Widzę, że tutaj zdania są podzielone - mniej więcej pół na pół, a więc świadczy to o tym, iz nie jest to film genialny ;p (bo film genialny zazwyczaj podoba się większości). [Jeżeli kogoś zdenerwowałem to wielce przepraszam ]
Nie ma za co taaak? napewno? a Lost nie wg zagorzałych fanów nie jest genialny? Lost to najgorsza szmira! Efekt Motyla jest filmem genialnym i zmusza do myślenia. Ja po obejrzeniu tego filu nie mogłem przestać o nim myśleć przez kilka mięsięcy! A kiedy przeczytałem jak to było w wersji reżyserskiej (niestety nie oglądałem ;( ) no to już w ogóle sie w nim zakochałem.... nie no... ide sobie wypożyczyć wersje DC
UWAGA!!! DALSZY CIĄG POSTU TYLKO DLA OSÓB KTÓRE CHCĄ ZNAĆ ZAKOŃCZENIE WERSJII REŻYSERSKIEJ!! CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDIZALNOŚĆ!!
No więc tak... W tej wersji filmu główny bohater udaje sie do wróżki, która mówi mu że on nie ma lnii życia! Ze nigdy nie powinien sie urodzić lub chociaż istnieć! Kolejna ważna różnica jest na samym końcu. Chłopak zamiast przenieść sie na swoje urodzini i odstraszyć dziewczyne cofa sie do momentu swoich narodzin - jego ojciec nagrywał chwili gdy matka przyjechała do szpitala. Wraca do tego czasu i staje sie niemowlęciem jeszcze przed porodem ( w brzuchu matki). Owija sobie pępowine wokół szyji tym samym dusząc sie i popełniając samobójstwo. Wszystko to widzą lekarze podczas EKG (czy jakośtak). Niezłe prawda? TO trzeba zobaczyć! widziałem pojedyncze sceny i były świetne!
_________________ Nigerzy moi czarni bracia! oooo nigeryyy..
Wiek: 23 Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 173 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 2006-08-23, 21:36
No jakoś nie płacze nad brakiem Twojej miłości
A co do filmu to refleksje nad filmem nie tylko Ty masz. No chyba że z Ciebie taki drugi mickiewczowski Konrad, który to czuciem nad resztą społeczeństwa góruje
Imię: Michał
Wiek: 21 Dołączył: 01 Sie 2006 Posty: 1579
Wysłany: 2006-08-24, 02:04
Opis: Co mnie żywi także mnie niszczy
kacperski, skoro zaryzykowałeś jakiegoś stwierdzenia to wybroń się jak mężczyzna, a nie zaczynaj staczać się z tematu niczym blondynka w szpilach z Mont Everestu. Wierzę, że rozważasz niektóre filmy po obejrzeniu, może Cię nawet zaskoczę mówiąc, że nie jesteś jedyny, ale coś chyba musi na to wpłynąć, nie?
_________________ "Widziałem ślimaka pełznącego po krawędzi brzytwy. To mój sen, mój koszmar: brnie, pełźnie i nie ginie"
nie musze niczego tłumaczyć i nie zaczynam nowego wątku! człowieku, jak ty czytasz! po prostu napisąłem że zmusza do myślenia, a nad czym? sam sie domyśl!
_________________ Nigerzy moi czarni bracia! oooo nigeryyy..
Wiek: 23 Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 173 Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 2006-08-24, 13:46
Nie wiedziałem kapcerski, że odpowiedź na proste pytanie sprawia Ci tyle problemów. Mnie ten film do żadnych rozmyślań nie skłonił, dlatego zapytałem jakie refleksje wywołał u Ciebie.
Wiek: 24 Dołączył: 16 Wrz 2006 Posty: 30 Skąd: Kraków
Wysłany: 2006-09-16, 21:24
Mnie również się podobał, chociaż mam pewne zastrzeżenia natury, że tak powiem, "technicznej". Trochę kiepskie było to wytłumaczenie, w jaki sposób potrafił przemieszczać się w czasie - choć sam pomysł jest oryginalny, to mnie osobiście nie przekonał. To w zasadzie detal, bo równie dobrze mógłbym się czepiać "King Konga", że mają tam taką wielką małpę Historia jest fajnie opowiedziana, pomimo zawiłej fabuły jest ona nawet przejrzysta i nie miałem większych problemów z orientowaiem się co, gdzie i przede wszystkim - kiedy.
Ciekawa propozycja na piątkowy wieczór, ale raczej nie wzbudza większych emocji. Takie raczej 6/10, bo spłynęła po mnie niestety jak woda po kaczce. Czy jak to się tam mówi.
Wysłany: 2006-11-15, 12:25
Opis: Is mocking bird my lullabies?
Po przeczytaniu "Ubika" Dicka mam wrażenie, że twórcy "Efektu motyla" także musieli go czytać, bo zdolności dziewczyny z książki, były wręcz identyczne jak te u bohatera w filmie. A więc nie do końca oryginalne
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach